wtorek, 18 lipca 2017

zarwana nocka...

... nie mogę zasnąć....
tłukę się dzisiaj...  myślenie mi się włączyło.
i może nawet bym jakoś zasnęła, ale o godz. 02.45 moi patologiczni sąsiedzi zaczęli jakąś rozgrywkę...
... i myślenie wróciło. :/

o godz. 7 muszę powoli wstawać do pracy... nie wiem, jak będzie wyglądał mój dzień, w jakim stanie go przetrwam.

myślenie jest o związkach.
gryzie mnie ten robak....
czy jestem taka beznadziejna, że nie umiem znaleźć sobie mężczyzny, z którym mogłabym żyć na stałe? ... a może i nawet wziąć ślub?
dlaczego ci, którzy się nawet mną interesują.... to nie biorą mnie pod uwagę, jako tej jedynej kobiety dla siebie?
dlaczego biorą mnie pod uwagę tylko jaką tą drugą?
czy jestem jakaś gorsza? wybrakowana?
nie zasługuję na miano tej jedynej?
a może ci, którzy mi się podobają... to za wysokie progi?
normalny, świetny facet... inteligentny, zaradny... to nie dla mnie?

może tylko do tego się nadaję....
do bycia tą drugą...

8 komentarzy:

  1. To będzie podszept diabła, więc się zastanów, czy chcesz czytać dalej. Gdybym miał namiar na mail, nie tu bym się produkował.
    Po co takie myślenie o bycie drugą – w znaczeniu gorszą? Weź zawalcz. Stań się drugą i zawalcz o pierwszeństwo. Wiem, wiem, to niemoralne, ale facet, który chce mieć tę druga też jest w jakimś sensie niemoralny. Tylko pokaż mi takich, którzy są dziś w stu procentach moralni. No może święci przez jakiś okres życia, ale Ty chyba nie szukasz świętego (czytaj: nawiedzonego).
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świętego nie szukam a i sama do świętych się nie zaliczam. nie jestem też strażniczką moralności i trwałości związków innych ludzi. wiem, jak przewrotne jest życie i dlatego nie potępiam i nie oceniam takich relacji.
      natomiast zawalczenie o takiego mężczyznę nie wchodzi w grę. jeżeli jest mu źle w związku - to niech go zakończy nie dlatego, że ma kogoś innego,ale właśnie dlatego, że chce zakończyć coś, co mu nie pasuje. to ma być jego świadoma decyzja, wybór.
      ja wzięłam rozwód, ponieważ było mi źle... a nie dlatego, że sobie innego namierzyłam.

      zdaję sobie sprawę, że mężczyźni patrzą inaczej na takie sprawy. i pewnie też wiele kobiet.

      druga zawsze będzie kimś gorszym.

      Usuń
  2. Kurczę, Asmodeusz ma według mnie trochę racji. Choć tak naprawdę to ciężko mi coś doradzić, bo jak na razie jestem singlem, więc doświadczenie w zdobywaniu ewentualnej drugiej połówki mam takie jak powiedzmy w fizyce jądrowej.

    Jak są chęci i perspektywy płynące z nauki to wiek jakby schodzi na dalszy plan według mnie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kto jak kto, ale Ty sama nie możesz myślec o sobie, jak o tej drugiej. Dla siebie bądź zawsze najpierwszejsza, to z czasem znajdzie się meżczyzna, który też to dostrzeże. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. mówię jako facet
    jesteś super ale chyba za bardzo samodzielna
    i samodzielność tą eksponujesz, tak naprawdę to pokazujesz że nikogo Ci nie trzeba, a przynajmniej tak to wygląda
    choć tak naprawdę to nie wiem jak to wygląda bo nie widziałem tego w realu
    może za mało w Tobie słabej kobiety która potrzebuje silnego męskiego ramienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za bardzo samodzielna?? :D!

      to na czym ma polegać niezaradność kobiety? :D mam nie umieć pojechać do mechanika, gdy mi w samochodzie coś stuka? mam nie umieć zapłacić sama rachunków? mam nie umieć zorganizować weekendowego wyjazdu? mam nie umieć zrobić zakupów? mam się bezradnie rozpłakać po borowaniu zęba u dentysty tak jak moja bratowa?

      ...bardzo lubię, gdy mężczyzna otwiera przede mną drzwi, gdy mi podaje ramię/rękę abym się mogła przytrzymać, gdy mi pomaga nieść coś ciężkiego. jestem wiecznie zagubiona w "nowościach" w obsłudze telefonu/komputera... i ciągle potrzebuję przypominania, kiedy się czas zmienia na letni/zimowy ;) ciągle mnie to zaskakuje.
      bardzo potrzebuję męskich oczu, które będą patrzyły w zachwycie na mój tyłeczek... potrzebuję faceta, który mi powie: "a weź się mała ogarnij, ja to zrobię za ciebie". bardzo chcę, aby mi mój facet powiedział: zamek w drzwiach ci nie działa. naprawię/wezwę ślusarza....

      ... czy to moja wina, że w domu rodzinnym ojciec więcej psuł i niszczył... czy to moja wina, że mąż traktował dom jak hotel....

      mam naturę Zosi samosi, bo sprawia mi satysfakcję, jak sama coś zrobię. ale i życie nauczyło mnie, że na faceta liczyć nie mogę i jak ja o czymś nie pomyślę, nie zrobię, nie załatwię... to nic nie będzie. :/

      Usuń
    2. i wiesz... to przykre, gdy jeszcze w trakcie małżeństwa... gdy byłam chora to "ex" nie potrafił wpaść na pomysł, aby pójść do apteki i mi recepty wykupić... albo gdy przez cały dzień wymiotowałam... nie miał mi kto podać szklanki wody. :/
      ... albo gdy w ostatnim miesiącu ciąży płakałam z bólu przez żołądek... to jeszcze dostałam od "ex" opierdziel, że za dużo maaloksu wypiłam (na nadkwaśność) i sobie poszedł spać, a ja w kuchni stałam i płakałam.

      nauczyłam się nie liczyć na facetów.

      Usuń
  5. wiesz, że los jest przewrotny więc może zamiast 'chcieć' zacznij 'nie chcieć'? z własnego doświadczenia wiem, że taka zmiana postawy i myślenia działa. był czas, że bardzo chiałam mieć 'kogoś' i nic... potem stwierdziłam, że mężczyzna jest mi potrzebny jak... motylowi strój do nurkowania i wtedy pojawił się On:) nigdy jednak nawet nie myśl o sobie jako o tej drugiej!

    OdpowiedzUsuń