mam takiego lenia, że aż strach! a sporo rzeczy do zrobienia! począwszy od spraw banalnych typu ogarnięcie domu... po... dokończenie pracy licencjackiej!
a że z tym nic-nie-robieniem czuję się bardzo dobrze... to mam podwójny problem.
dostałam pozdrowienia z ZUS. mam się zgłosić 10 lipca na kontrolę. moje zwolnienie lekarskie będzie ciągiem trwało ponad miesiąc...
jakiś czas temu dzwoniła do mnie koleżanka z pracy. miała kilka "njusów". sama też na początek lipca umówiła się do psychiatry i pójdzie na L4 na jakieś 3 tygodnie, bo ma już dość ...
innym z nich było to, że trzy tygodnie po moim ataku nerwicy... to samo złapało inną koleżankę i też wzywali do niej karetkę, tylko, że ją chcieli zabrać na SOR na co nie wyraziła zgody, bo wiązałoby się to z kilkugodzinnym siedzeniem w szpitalu. dostała tylko receptę... i znając życie poszła sobie na zwolnienie - bo ta dziewczyna wcześniej nie miała "problemów" z braniem L4.
i w sumie dobrze, że nie chodzę do pracy, bo jak posłuchałam o innych "kwiatkach" ... to coś by mnie tam, w tej pracy, strzeliło... już nie powiem dosadnie co.
początkowe działania uboczne mojego leku już praktycznie ustąpiły. już nie usypiam na stojąco, już nie ziewam do stanu wywichnięcia szczęki, już mnie nie goni do klibelka z siłą wodospadu ;)
jeszcze trochę czuję że nieświadomie zaciskam szczękę i dociskam język do podniebienia, ale to powoli mija :)
robi się całkiem fajnie :) już prawie nie męczą mnie dołujące myśli, nie ściska mnie w gardle i nie mam już tendencji do płakania :)
fajnie, że robi się fajnie:)
OdpowiedzUsuńCzasami organizm sam decyduje, że potrzebny jest mu odpoczynek. Nic z tym nie zrobisz. Ale jeżeli taki stan, o jakim piszesz, ma związek z Twoją pracą... To szukaj! Szukaj czegoś innego, póki zdrowie, też to psychiczne, pozwala. I tak, wiem, że nie jest łatwo, ale trzeba próbować. Trzymaj się
OdpowiedzUsuńprzydał by się jakiś miś do przytlenia?
OdpowiedzUsuń