dzisiaj wróciłyśmy :)
dużą przyjemność sprawiła mi sama jazda samochodem.
napisałabym : szaloną .... ale nie napiszę.
mój cytrus (czyt. samochód) ma silnik o pojemności lekko/śmiesznej, czyli 1.1 ... i w związku z tym przy wyprzedzaniu było nieciekawie.... a przy podjazdach na większe wzniesienia... robiło się masakrycznie....
ale generalnie - jechało się fajnie.
... choć w drodze do Krynicy upał był straszny... a cytrus klimatyzacji nie posiada... :(
czas spędziłyśmy bardzo leniwie :) w zasadzie pogoda temu sprzyjała ale podstawą było to, że właśnie taki miałyśmy zamiar.
było siąpliwie/mżawkowo/deszczowo.
ale jednak pospacerowałyśmy w ogrodzie sensorycznym w Muszynie
wjechałyśmy gondolką na Jaworzynę. trochę nieswojo się czułam wisząc w takiej kapsułce na dużej wysokości.
obejrzałyśmy eksponaty w muzeum zabawek w Krynicy. kilka wspomnień ożyło :)
widoczki z pokoju miałyśmy ładne
córci zafundowałam masażyk w hotelowym spa :) była bardzo zadowolona
w hotelu był też niewielki basen, dżakuzi, sauna - oczywiście, że korzystałyśmy :)
i miałam też czas na czytanie :)
śniadania i obiadokolacje były bardzo dobre :)
pobyt uważam za udany :D






Super, że udało Ci się wypocząć :) Taki relaks od czasu do czasu należy się każdemu!
OdpowiedzUsuńwypoczęłyście i jesteście zadowolone-to najważniejsze!
OdpowiedzUsuń