ja, moja córa, i moja mama.
głównym powodem wyjazdu była chęć zabrania ciotki (siostra mamy) do Lublina.
nie była w mieście od 17 lat.
mama obawiała się, że ona odmówi... zawsze była oporna, wcześniej się nie zgadzała, chadza swoimi ścieżkami.
ale jakoś bez problemu było. przebrała się i pojechałyśmy.
chciałyśmy jej pokazać jak mieszkamy.
ciut się po mieście przejechałyśmy - ciotka była zdumiona zmianami.
i nawet porobiłyśmy wstępne plany, aby ją wyciągnąć w lecie na stare miasto na lody i kawkę :)
a jak byłyśmy na wsi - to pooglądałyśmy zakątek mojej mamy.
ona uwielbia zajmować się swoimi roślinkami. to jest jej relaks, reset mózgu.
te grządki to tylko część. jest też część taka bardziej dzika, zalesiona, zakrzaczona, nieco podmokła z mało spotykanymi roślinami.
nie omieszkam się pochwalić, że wiele lat temu przyłożyłam się do sadzenia tego lasu :)
dzisiaj nie szłyśmy do lasu, ponieważ był dosyć silny wiatr i było momentami chłodno, no i nam się nie chciało .... ale następnym razem się wybierzemy i pstryknę kilka fotek :) jest to na prawdę dosyć dzikie miejsce chętnie odwiedzane przez różne zwierzęta :)
a oto zakątek :)




Piękny zakątek :)
OdpowiedzUsuń