nie jest dobrze. choć generalnie jest dobrze.
:)
ale to taka moja blondynkowa logika :D
w zatokach czuję wyraźną ulgę.
ale pracować niezbyt mogę.
zgodnie z grafikiem pracowałam 19,20 i 22 maja.
i jak wcześniej już nie musiałam brać nic przeciwbólowego (choć czułam ból przy dotyku, ogólny dyskomfort i takie ogólne uczucie rany)- to każdy dzień pracy kończył się "driniem" z solpadeine max.
po całym dniu gadania zaczyna mi drętwieć lewa część ust, czułam nieprzyjemne mrowienie i krótkie ukłucia sięgające nosa.
stwierdziłam, że nie będę się szczypać - od dzisiaj do 30-go jestem sobie znowu na L4.
w aptece polecili mi... protefix dental - żel kojąco regenerujący do dziąseł. ciut się zdziwiłam, gdy zobaczyłam nazwę protefix :)
dodatkowo stosuję też dentosept A. używam tego już od wielu lat i uważam, że na problemy z dziąsłami (i ogólnie w jamie ustnej) działa zdecydowanie lepiej niż te wszystkie nowoczesne wynalazki.
od koleżanek w pracy dowiedziałam się, że po operacji i zwolnieniu poszpitalnym przysługuje mi sanatorium! niektóre już sobie zaliczyły a jedna z nich też właśnie na zatoki. szkoda, że akurat z nią nie mam kontaktu.
najpierw pomęczę lekarza o skierowanie do NFZ. a wiem, że można też złożyć wniosek do ZUS.
kurde! w końcu po coś te składki płacę!
ciekawe, czy coś z tego wyjdzie.
:)

Ja nie mam najlepszego zdania o sanatoriach, choć byłem w maju (dawno temu), choć trafiłem na dobre żarcie (w czasach gdy był już kryzys a wódka na kartki), choć w pobliskiej „Garnizonowej” codziennie były dancingi, a zabiegi faktycznie urozmaicały monotonnie upalnych dni.
OdpowiedzUsuńAle próbuj, teraz podobno nie jest to tak trudne do załatwienia.
eee...to jakieś czasy prehistoryczne były ;) ciut się zmieniło :)
UsuńCieszę się, że czujesz się lepiej :) Wiadomo, że regeneracja w domu to zupełnie, co innego, niż gdy musisz wrócić do pracy, nawet jeśli jest już całkiem w porządku. Co do dentoseptu - o tak, ratował życie wielokrotnie. No i mam nadzieję, że u lekarza uda Ci się coś wywalczyć. W końcu, jak sama mówisz - lata składek niech się przydadzą na coś :) Powodzenia
OdpowiedzUsuńjutro pójdę sobie do NFZ, może się czegoś dopytam. wyczytałam gdzieś, że skierować może jedynie lekarz rodzinny, do którego jestem zapisana.... a do tej lekarki nie chodzę...
Usuńuważaj, w tych sanatoriach podobno łatwo się zakochać
OdpowiedzUsuńtzn nie w sanatoriach w sensie miejsca / budynku tylko tak w ogóle
ja do kochliwych nie należę :)
OdpowiedzUsuń