jadę!
jakiś czas temu miałam operację zatok i przegrody - zaraz po tym (dzięki uświadomieniu przez koleżankę, że mogę) złożyłam wniosek o sanatorium.
zawsze długo to trwa.... i już mi dzwoniła w marcu 2020 babeczka z NFZ, że może będzie maj-czerwiec.... ale wirus zawładną światem i się sprawa rypła.
w piątek odebrałam pisemko z NFZ .... i.... kurde! :D
8-29 czerwiec
będę w sanatorium w Krynicy Zdroju!
bardzo się cieszę. to będą 3 tygodnie dla siebie.
córa zaskoczona... bo będzie sama siebie musiała ogarnąć, mieszkanko, 2 koty w ustawicznym stanie wojennym.... i całą prozę życia.
też mi dziwnie, bo nie rozstawałyśmy się na tak długo, nie wyjeżdżałam na tyle z domu.
ale pomimo tej dziwności - mam niesamowitą radochę.
jeszcze tylko muszę kierowniczkę w pracy poinformować. :/
fajnie! muszę pocisnąć z aktywnością, sportem! muszę wrócić na stare dobre tory! to będzie czas, który mi w tym pomoże. i musi mi tak zostać. ... tak jak kiedyś, gdy bez siłki i basenu żyć ciężko było.
ale aktualnie mam drobną wojenkę organizmu z alergenami.
4 maja zaczęłam czuć na skórze twarzy, że coś się dzieje. zaczęła mnie piec, stała się zaczerwieniona.
a 5-go..... miałam już napuchniętą, piekącą, z czerwonymi plamami i szorstką jak papier ścierny.
masakra jakaś. nawet niektóre słowa było mi trudniej wypowiadać, bo górną wargę miałam spuchniętą, jak niektóre damy po botoksie.
stwierdziłam, że w takim stanie nie mogę pracować. poszłam do lekarza. z wielką łaską dostałam tabletki, drobniutkie zwolnienie z pracy.
w gabinecie zdjęłam maseczkę.... a lekarka kazała założyć z powrotem - nawet nie obejrzała, co mi się porobiło.
jedną wojenkę alergiczną miałam marzec-kwiecień. z powodu pyłków. momentami ciężko mi było nosem oddychać. skończyły się pyłki i okazało się , że w nietypowym miejscu pojawił mi się grzybek na ścianie. :/ i on mi twarz rozwalił.
w środę idę do dermatologa. niech mi coś poradzi, bo nie chcę zaczynać robić sobie zabiegów na twarz. nie chcę sobie niechcący zaszkodzić.
a teraz zabieram się za prasowanie, bo o 17-tej zaczynam pracę....
Alergii współczuję, ale cieszę się, że udało się zorganizować wyjazd do sanatorium. Życzę Ci cudownego relaksu i czasu dla siebie. Odpoczywaj!
OdpowiedzUsuńPowiem nieskromnie że ta tak długa i wyczerpująca notka to zasługa niewątpliwie moich działań ;)
OdpowiedzUsuńA skromnie powiem - dziękuję i tak trzymać.