niedziela, 1 sierpnia 2021

praca

i wróciłam do pracy.

dwa pierwsze dni to był luzik, bo większość czasu czytałam aktualności, zmiany w procedurach, zmiany do zmian.

niby luzik a jednak stres. 

przygniatają mnie te wszystkie zmiany w przepisach, ciśnienie odnośnie czujności w sprawach bezpieczeństwa, weryfikacji, zgód marketingowych..... dużo tego. za dużo. ciężko ogarnąć. a szefostwo ciągle straszy konsekwencjami. tylko to potrafią.


pozytyw - dostałam "awans" i "podwyżkę".

awans - dochrapałam się po 11 latach pracy.... szkoda słów.

podwyżka - początkowo się ucieszyłam... ale jak sobie to zestawiłam z podwyższeniem pensji minimalnej od stycznia... i jak się dowiedziałam, jaką pensję będą dostawać osoby świeżo przyjęte do mojego wydziału, bez najmniejszej wiedzy na temat pracy..... to mi się przykro zrobiło. 

w wydziale szaleje rotacja. doszło już do tego, że z mojej grupy zwalniają się osoby, których jeszcze nie zdążyłam poznać. :/


... na wysyłane aplikacje do innych firm - standardowo brak jakichkolwiek odpowiedzi.

1 komentarz:

  1. Ło matko - nienawidziłam tego uczucia...Nie jest łatwo znaleźć coś co przyniesie satysfakcję i pieniądze. Ale ja się cieszę że nie muszę...Raz w roku idę na 3-4 miesiące na umowę zlecenie. Teraz mnie ominęło, bo złamałam nogę

    OdpowiedzUsuń