sobota, 27 lutego 2016

no dobra.... to i ja....

...urodzinowo coś napiszę :)

jakoś strasznie szybko mi ten rok minął.
rok temu 40-tka pyknęła a tydzień temu 41......
migusiem poleciało.
aż się zaczynam bać, jak szybko kolejne latka polecą! ;)

ale się odmładzam :) wszak studentka jestem :)

akurat na swoje urodziny miałam ostatni egzamin w tej sesji. z uwagi, że nauczyć się nie umiałam, (to była pamięciówka raczej a słownictwo było całkowicie niestrawne) to sobie fachową ściągawkę przyszykowałam.
wiem.... wiem, jak to brzmi... stara baba, a w takie rzeczy się bawi....
no ale cóż... przyjmijmy, że to taka terapia odmładzająca. ;)
a że nasza "doktorka" doznała nagłej choroby oczu.... to wszystko poszło wszystkim z grupy całkiem składnie.
po wszystkim studencka grupa poszła się integrować do knajpy :) i bardzo fajnie było!

a i kwiaty od mojego dobrego duszka dostałam :)
oj.... szkoda, że nie możesz być moim prywatnym, na własność ustanowionym.... eh... a ja znowu tak egoistycznie.  no nic. zazwyczaj się nie ma tego co się chce.
właśnie. i to kolejna rzecz pasująca do mojej teorii p.t. "nie marzyć". - ograniczam sobie w ten sposób zakres moich frustracji, rozczarowań i braków emocjonalno-materialno-finansowo-pragnieniowo-wyglądowo-pożądaniowych.

preferuję robienie niezbyt ambitnych i niezbyt dalekosiężnych planów.
 są większe szanse na realizację, co równa się z brakiem rozczarowania i frustracji.

ot i domorosła psycholożka nawymyślała teorii ;)




a z problemów przyziemnych - stały punkt programu: szwankująca elektryka.
tydzień temu skwierczało gniazdko w pokoju córy i włącznik światła do łazienki.
a że mam nowe konto w nowym banku... takie fajowe konto mam z polisą ubezpieczeniową od różnych takich przypadków nagłych... to sobie z niej skorzystałam.
facet przyjechał i naprawił.
i tak sobie z nim porozmawiałam.... i decyzja podjęta (oczywiście w porozumieniu ze sponsorem-mamą) - w lecie będzie robienie okablowanie mieszkania.
i tu oczywiście jeden z moich dołów wielgaśnych się uruchomił. aż sobie nieźle pobeczałam.
latka swoje mam, pracę jakąś... też... badziewną niestety.... i nie jestem w stanie samodzielnie funkcjonować finansowo. :(




13 komentarzy:

  1. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Swoją drogą aż przysiadłem z wrażenia, że kobieta przyznaje się do wieku :)))
    Z tą minimalizacją pragnień i marzeń się zgadzam. Po co dodatkowo gromadzić zawody (emocjonalne)?

    OdpowiedzUsuń
  2. a dziękuję :)

    a czemu mam się do niezaprzeczalnych faktów nie przyznawać!? :)
    przynajmniej tutaj, jak napiszę ile mi pyknęło to nikt tego nie poddaje w wątpliwość. w realu bywało, że nowo poznane koleżanki w pracy prosiły o dowód osobisty. nie wierzyły, że aż tyle. zazwyczaj odmładzają mnie o 10 lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, Dorotka wygląda jak rycząca trzydziecha :D

      Usuń
    2. ja Ci dam rycząca! ja Ci dam!

      Usuń
  3. Wybaczysz że zacznę od prywaty? Dziękuję że pamiętałaś o moich. I przyznaję że ogromnie mnie tym ujęłaś. Cenię niezmiernie ludzi którzy pamiętają o rocznicach czy tego typu okolicznościach a że pamiętałaś o tak nieznaczącej dacie to obrazuje jak dobrym jesteś człowiekiem.
    Tyle prywaty.
    Co by Ci życzyć? Pomyślnego ukończenia studiów, uczciwie a nie na ściągach ;), lepszej dobrze płatnej pracy, co za tym idzie końca kłopotów finansowych, dumy z córci ( no ale to to przecież już masz ) no i jakiejś bratniej duszy ( może być męska ).
    Powodzenia i gratulacje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Marz marz! Im odważniej tym lepiej bo los sprzyja odważnym a świat jest otwarty na nasze marzenia:) O brakach emocjonalno- pragnieniowo-pożądaniowych mogłabym wiele napisać... Urodzinowo życzę Ci wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń, ukończenia studiów, pociechy z córy i czego tylko pragniesz. To od ciut starszej blogowej koleżanki :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepsze życzenia :) Ja w marcu jak to mowie "kondolencje" przyjmuję.

    OdpowiedzUsuń
  6. dziękuję za dobre słowa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dorotka ,kochanie ,spóżnione wprawdzie ,ale szczere życzenia prawie samych radosnych chwil w zyciu. Piszę prawie ,bo gdyby były tylko radosne ,to na ziemi mielibyśmy niebo.
    Lepiej samotnej matce niz z meżem sk....A ja tak miałam ,dopóki nie uciekłam z domu z dwójką dzieci.I dałam radę .I on dzisiaj może mnie pocałować w ....A ja mam dobrą pracę ,nawet dwie /opera/ córki na medal .Tylko opłaty mnie zżerają .
    Pozdrawiam serdecznie ,Dorotko.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dziękuję :)

      ja tam swojego "ex" sk... nazwać nie mogę, ale i tak mi lepiej bez niego ;)

      Usuń
  8. Kochana ponoć najpiękniejsze życie zaczyna się po 40-tce, więc akurat załapałaś odpowiedni pułap. Studia się robią, zmienisz prace, odżyjesz i zaczniesz marzyć :D Tego ogromnie życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. z tym marzeniem to mam tak jak tym. wolę nie marzyć o niczym bo i tak nic nie mam więc nie rozczarowuję się;)

    OdpowiedzUsuń