niedziela, 10 kwietnia 2016

marność

czuję swoją marność.

nie.
nie jest to teraz depresyjna pisanina.
ostatnio mam sporo energii w sobie. nie czuję w sobie takiej irracjonalnej, skręcającej moje wnętrze płaczliwej bezsilności.
wiem, że idę do przodu. daję radę.

ale czuję w sobie marność.
tak na spokojnie ... siedzę i myślę od jakiegoś czasu.

od mojej marności jest jeden wyjątek.
choć to w zasadzie nie dotyczy "mojej marności"
ten wyjątek jest osobnym bytem.

to moja córcia.
jest najwspanialszą istotką na świecie.
tak... udała mi się. jestem z niej niesamowicie dumna.

natomiast ja...


w ostatnich miesiącach troszkę się zawzięłam i zaczęłam piec jakieś proste "placki" (czyt. ciasta). nawet szarlotki 2 upiekłam.
a ostatnio przyszedł "efekt uboczny"
... dostałam rachunek za energię.
załamałam się nieco.
i zrobił się dla mnie spory problem .

tak sobie ostatnio siadłam patrząc na rachunek...
smutna to refleksja.
niby powinnam do czegoś już w życiu dojść. jakąś stabilizację powinnam mieć.
czy czuję stabilizację?
nie.
czuję się jak mrówka faraonka. którą ostatnio palcem rozgniotłam.

i znowu naszły mnie myśli wielotematowe.
w czym mogę być wzorem dla swojej córki?
jedynie w tym, jak starać się dobrze utrzymywać wzajemne relacje. jak okazywać nasze wzajemne uczucia.
wiem. mówię: tylko tyle. ale to też aż tyle.

w czym więcej mogę być wzorem?
w czym więcej chciałabym być wzorem?
w niczym.
stanowię antywzór.
w każdej dziedzinie życia mogę jej powiedzieć: nie rób tak jak ja!
i tak jej też mówię.
nie może postępować jak ja. bo do niczego w życiu nie dojdzie.



znowu zaczynam robić plan naprawczy.
ciekawe, jak długo wytrwam w zintensyfikowanym wysiłku fizycznym.
kilogramy mi przybywają. :(
nie cierpię na siebie patrzeć.
przydałoby mi się jakieś nowe ubrania kupić.... te co mam zaczynają się robić co raz ciaśniejsze. kolejnej kurtki nie jestem już w stanie zapiąć.
no tak....
tylko za co sobie coś kupię, skoro ciężko mi znaleźć pieniądze na opłacenie rachunku za prąd.
a córa mi przecież rośnie i kasa na nią idzie...
a ja już nie wyrabiam.

tak.... z moich obserwacji wynika, że tylko ludzie, którzy kasę mają, mówią, że ona nie ma takiego znaczenia, że inni niepotrzebnie przywiązują do niej nadmierną wagę...
tak... jak sobie wezmę rachunek za energię to sobie o tym pomyślę.
albo pomyślę sobie o tym, gdy już z ostatniej kurtki "wyrosnę", a córci będę kupowała książki do szkoły, a potem buty na jesień, buty na zimę, kurtkę.... a jeszcze po drodze będzie do wykupienia w aptece niejedna recepta... tak. zdecydowanie wtedy sobie o tym przypomnę.

dalej ta sama fatalna praca. perspektyw brak. podwyżek brak.
po rozliczeniu PIT-u zauważyłam nawet że w 2015 zarobiłam mniej niż w 2014.
tak. w rubryczce dochód 3500zł mniej. jak to możliwe? w 2015 mniejsze premie i brak możliwości pracy w nadgodzinach.
generalnie wmawiam sobie, że zrobienie sobie licencjata coś zmieni.
ale realnie zdaję sobie sprawę...
latka lecą. młodsza i ładniejsza, zgrabniejsza się nie robię. wręcz odwrotnie.
znajomości nie mam, więc na lepszą pracę szans brak.


odezwał się kolega...
ten od którego samochód kupiłam.
podtrzymuje ofertę. chętnie by się ze mną spotkał nie jeden raz.
a ja podtrzymuję wcześniejszą decyzję - nie chcę być jego kochanką.
... czy w przyszłości tylko takie propozycje mnie czekają?
innych brak.
jakichkolwiek brak.
a teraz to już nie liczę na cokolwiek z kimkolwiek.
nie czuję się jak kobieta.
czuję się jak tyjąca baba, której latka już lecą.
zwłaszcza, że zaczynają mnie łapać pewne babskie dolegliwości...
lekarka stwierdziła, że to stanowczo za wcześnie z moim wieku....
mam pewne przypuszczenia, skąd to się wzięło. ale przekazanie tej informacji lekarce nic nie zmieni.


i tak sobie myślę... w czym mogłabym być wzorem dla córki.....
lepiej abym nie była.
dla jej dobra.




11 komentarzy:

  1. Ciężki temat jak na poniedziałkowe poranne rozmyślania. Nic mi sensownego do głowy nie przychodzi, na bezsensowne porady, wskazówki itp., nigdy mnie nie stać.
    Nie ulega wątpliwości, że na Twoją bolączkę – braku kasy – też trudno zaradzić. Przydałby Ci się sponsor, co jak mniemam odrzucasz od razu, lub zmiana pracy, co dziś podobno jest już łatwiejsze, pytanie: ile w tym propagandy. Bardzo długo miałem podobnie, problem w tym, że gdy mi się trochę poprawiło, wciąż narzekam, że mam za mało. Nijak nie mogę tego zrozumieć...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. takie "marności" zawsze we mnie siedzą.
    ale z jednego jestem dumna ;) jak pisałam to nie beczałam. a to jest bardzo duży pozytyw :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja pierdzielę Dorota, kurcze no, ale mi się smutno zrobiło po lekturze, a tak ostatnimi czasy pisałaś że już wykluczyłem cię z grona tych którym może się taka notka przytrafić
    nie wiem co powiedzieć, ale najbardziej martwi mnie to że piszesz że nie możesz być wzorem dla córci, powiedz dlaczego, powiedz mi dlaczego bo ja ( o ile moje zdanie ma jakiekolwiek znaczenie ) uważam zupełnie co innego,
    uczciwość jaką prezentujesz jest najważniejsza i choć jest w nas przeświadczenie ( też to mam )że niczego nie osiągnęliśmy to liczy się to że jesteśmy w zgodzie z sobą samym i nie złamaliśmy się, nie dokonaliśmy wyborów za które moglibyśmy się wstydzić
    trzymaj się, a dla córci jesteś wzorem, pewien tego jestem, i pewien jestem że wszędzie wszystkim powtarza że ma najlepszą mamę na świecie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ależ nie ma najmniejszego powodu, aby robiło Ci się smutno!
      humor mi dopisuje! pomimo, że ostatnio w pracy "wkurwa" miałam niezłego :) energię mam :) jakieś 40 minut temu wróciłam z sali: 30 min naginałam na orbitreku a potem sauna była :) teraz desperadosa kończę.

      to są takie moje spokojne rozważania, pewne wnioski.
      ... nie chcę, aby córa szła podobną drogą do mojej. nie chcę, aby wzorowała się na mnie.
      wykształcenie, praca, znajomości, poziom życia, finanse, sposób traktowania facetów... oby wszystko robiła inaczej niż ja - wtedy będzie większa szansa, że coś w życiu osiągnie.

      Usuń
  4. Także uważam, że nie możesz tak podchodzić, że nie jesteś dla córki wzorem. Według mnie jeśli masz z nią dobry kontakt, rozmawiacie o wielu ważnych i mniej ważnych kwestiach to przecież nic innego jak uważanie Ciebie za wzór. Tak wnoszę po Twoich poprzednich notkach, a poza tym skoro uczysz się, w jakiejś mierze rozwijasz swoje zdolności to pokazujesz córce, że zawsze, niezależnie od sytuacji można być coraz lepszym, nawet jak inni twierdzą co innego. Wiem, łatwo tak pisać, ale tak wszystko odbieram.

    Tytuł brzmi co najmniej dwuznacznie. :) I spróbuj tę książkę w komunikacji miejskiej czy gdzieś w publicznym miejscu czytać. Wzrok niektórych osób pewnie bezcenny będzie. ;)

    Jakoś toczę się do normalnego samopoczucia.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeżdżę samochodem :) więc czytanie publiczne i ściąganie wzroku odpada.

      ta książka musi poczekać. teraz czytam o Antonim Cierplikowskim.
      fenomenalnym fryzjerze, który zrobił kolosalną karierę (i fortunę) najpierw we Francji a potem na świecie.

      Usuń
  5. https://www.youtube.com/watch?v=ktjMz7c3ke4 :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. inteligentny facet. ma "gadane".
      jakie to wszystko proste, co nie?

      Usuń
  6. jestem na tym samym etapie. materialnie - po opłaceniu rachunkow i obkupieniu dzieci dla mnie nie zostaje już nic. w pracy na ten momenty usiłuję powalczyć o awans który przysiesie mi ciut lepszą kasę. ale generalnie na dzień dzisiejszy materialnie - "marność nad marnościami". jestem coraz starsza, nie pięknieje. faceic to raczej ode mnie uciekają. już być może resztę życia spędzę samotnie. bo kto by chciał samotną matkę zaś lat przybywa. zawdze zainteresowaniem cieszą się koleżanki. te młodsze ładniejsze bezdzietne, bez zobowiązań. heh dość że do ciebie przyjamniej ten kolega się odezwał - do mnie to już nigdy nikt nic. jestem starym porzyconym gratem.


    czy mogę być dla dzieci dobrym wzorcem - ano mogę. nie rozpiłam się jak ojciec moihc dzieci nas zosawił, nie załamałam się nie wylądowałam w psychiatryku nie stoczyłam się - mimo że mi ciężko brnę do przodu dalej - one widzą matkę która się nie poddaje. to już wystarczy za wzorzec. będą mieli zakodowane by bez wz\ględu na wszystko nie podawac się.

    pracuję choć praca podobna z gatunku do twojej coś zarobię, mam możliwość powalczenia o awans spróbuję. jak się nie udas to nic. wystzrczy by ją utrzymać - to też dla dzieci wzorzec - widzą że siedzenie w domu nic nie przysiesie. nie wiadomo jak będzie w czasach kiedy oni będą dorośli. matka która ma beznadziejną pracę to zawsze lepsze niż rodzic siedzący przez tv pierdzący bekający z piwem w ręku i ciągnący zasiłki narzekając że w tym kraju nie ma pracy.

    nie poprawimy naszej sytuacji materialnej bo się nie da. bo tylko mu musimy utryzmaćrodzinę więc siłą rzeczy nie stać nas byśmy zadbały o siebie schodły ( lub przyrtyły) ubrały się i poszły do fryzjera czy kosmetyczki - w tej materii nie się nie da

    ale nie możesz mówić o sobie że nie jesteś żadnym wzorcem. absolutnie. córka kocha cię taką jaką jesteś. bez względu na wszystko. a z kolegą się umów choćby na kawę. nie musisz już od razu się "żenić";))))))))) tobą przynajmniej ktokolwiejk isę intrresuje bo mną to już wgl. ćwiczyć - ćwicz to da ci siłę i sprawność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jednak będę się trzymała swojego poglądu. - nie. nie mogę, nie chcę być dla niej wzorem. ma tak jak jak ciężko pracować i gówno z tego mieć? ma mieć rozwalone życie osobiste? nie.

      a z koleżką się nie będę umawiać. będzie za bardzo pchał do mnie ręce.

      Usuń