od poniedziałku jestem na zwolnieniu lekarskim i do końca tygodnia siedzę w domu.
antybiotyk powoli zaczyna działać.
głowa, a precyzyjnie to zatoki, już tak bardzo nie boli. jak na razie jeszcze codziennie wymiękam i muszę pół dnia przeleżeć. co jakiś czas męczy mnie kaszel, ponieważ to co spływa z zatok drażni mi tylną ścianę gardła. :/ wieczorami mam problem z zaśnięciem, również przez gardło.
ale, generalnie, jest lepiej. :)
w ramach kontynuacji przemeblowania i zmian domowych - dzisiaj przestawiłam w pokoju komodę ( była ciężka nawet, gdy wyciągnęłam ciuchy). wieczorem przyszedł brat, żeby mi tv przymocować do ściany. niestety :( przykręcił mocowanie do ściany, ale tv nie... okazało się, że śruby dołączone do zestawu nie pasują do mojego staruszka tv. brat jutro ma pojechać do sklepu i coś dopasować.
z zatokami nie ma żartów, trzeba je porządnie wyleczyć.
OdpowiedzUsuńwracaj szybko do zdrowia:)
Ja się zatokom nie dziwię. Basen, siłownia, remont plus pogoda, mieszanka wręcz wybuchowa. Ej, jak to jest, że im człowiek starszy tym bardziej bagatelizuje, a założę się, że o córkę dbasz :)
OdpowiedzUsuńWracaj do zdrowia, to już na poważnie.
Pozdrawiam.
O to zdrowia Ci życzę i zgadzam się z przedmówcami, że z zatokami nie ma żartów.
OdpowiedzUsuń@_@ O kurczaki w takim razie, jeśli o pracę chodzi.
Pozdrawiam!
zdrowiej. jesu jak zatoki potrafią boleć
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że zdrowie już dopisuje, a TV grzecznie wisi na ścianie. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuń