sobota, 7 stycznia 2017

startujemy w Nowym Roku

sylwestra spędziłam, tradycyjnie już, sama w domu. rozpracowałam flaszę martini.
o północy mogłam oglądać świetne fajerwerki - z okna widzę panoramę miasta.
w tym roku było co podziwiać :)
córa była na imprezie. wróciła z kilkoma koleżankami po 4 nad ranem. dziewczyny jeszcze się trochę pochicholiły i poszły spać :)


miałam cichą nadzieję (pomimo obaw), że jednak nowy rok będzie się wiązał z pracą w nowym miejscu.
no nie...
niestety nie przyjęli mnie na doradcę.

mam nadzieję, że Nowy Rok przyniesie mi dobre zmiany :)

5 komentarzy:

  1. trzymam kciuki za dobre zmiany i oby były naprawdę dobre

    OdpowiedzUsuń
  2. To w takim razie faktycznie życzę Ci, by zmiany były pozytywne.

    Fakt, z dwojga złego lepszy śnieg i mróz zimą. Bo lepiej buty ze śniegu czyścić niż z błota z solą.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę jeszcze tego Nowego Roku zostało, więc może ta wyczekiwana zmiana nadejdzie za jakiś czas. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem, czy jesteś osobą wierzącą, ale jeśli Bóg nie daje Ci teraz tego o co prosisz, tego na co czekasz, to oznacza, że szykuje dla Ciebie coś znacznie lepszego... Serdeczności przesyłam :

    OdpowiedzUsuń
  5. Podobno dobry bigos robi się i robi, przez parę ładnych godzin minimum. Kiedyś pan Okrasa robił bigos nad ogniskiem i zostawił go na jakieś 5 godzin co najmniej.

    Parę razy oglądałem o tych pingwinach kreskówkę. Chyba wolę jednak cały zwierzyniec ,,Madagaskaru".

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń