niedziela, 22 stycznia 2017

swatanie

jakiś czas temu dostałam zaskakujący telefon od wujka.
powiedział, że na pogrzebie babci był jego kolega i jak mnie zobaczył, to jak by go grom uderzył.
nie może przestać o mnie myśleć, tak mu się spodobałam.
bardzo prosił o kontakt...
trochę musiałam przemyśleć sprawę, ale ostatecznie stwierdziłam - czemu nie! co mi szkodzi? zwłaszcza, że wujek niezłą reklamę koledze zrobił.
spotkanie było w miłej atmosferze, facet sympatyczny...
ale....
potem jak sobie myślałam, co dalej....
kurde.
wiem, że gdybyśmy się zaczęli spotykać, to z czasem zaczęłyby wchodzić w grę "konfiguracje wieczorno-nocne"
no a niestety... jego ogólne gabaryty i budowa kompletnie mi nie odpowiadały.
gdy szłam w szpilkach - był wzrostem równy mi i budowę miał taką... baaardzo przeciętną....
ja lubię dużych facetów, wysokich z pewną ilością mięśni. tak ze 100kg żywej wagi.

uważam, że fizyczność też jest ważna.
.... jak spędzać noc, kochać się i całować ciało faceta, który mi fizycznie nie odpowiada?
udawać, że mnie to podnieca?
mój "ex" fizycznie mi nie odpowiadał, ale... właśnie.... kiedyś uważałam, że jest dobrym, porządnym człowiekiem i warto z takim być. marginalizowałam fizyczność - wtedy nie miałam w tej kwestii zbytniego doświadczenia i byłam nieśmiała.
niestety - dosyć boleśnie dla siebie przekonałam się, że fizyczność i "łóźko" jest tak samo ważne jak dobranie się charakterami. i to i to MUSI grać!

z uwagi na to, że lubię jasne sytuacje w sposób bardzo delikatny powiedziałam adoratorowi, dlaczego nie będziemy się spotykać.
taaa....
męską dumę uraziłam.
usłyszałam życzenia znalezienia sobie odpowiedniego mężczyzny przeplecione delikatną nutą sarkazmu.

no tak.
czyżby kobieta nie mogła się kierować swoimi preferencjami dotyczącymi wyglądu mężczyzny, tylko z wdzięcznością ma przyjąć zainteresowanie adoratora? kobieta ma zwracać uwagę jedynie na prawość i dobroć mężczyzny wykluczając swoje inne preferencje?

a on mógł zwrócić na mnie uwagę jedynie z powodu mojego wyglądu....
taki urażony...
to ciekawe dlaczego nie zwrócił uwagi na jakąś kobietkę o gabarytach małej baryłeczki z niedrobionym makijażem i przetłuszczonymi włosami? dlaczego do takiej nie startuje licząc, że będzie dobrą i ciepłą partnerką?

13 komentarzy:

  1. masz 100000000000000000000000000000% racji i się z tym zgadzam.


    tylko że kurde to działa w obie strony......


    sama nie jestem zbyt ładna. jak mogłabym pociągac fizycznie jakiegoś zajebistego umięścionego przystojniaka.

    na mnie też działają duzi faceci;)))) jak u ciebie. musi być wyższy ode mnie i umięśniony. ale nie typowy paker i kark.

    jestem dość brzydką kobiertą - jeśli nie szpetną w oczach mężczyzn. mam swoje plusy - ładnie wylgądam w mini i szpilkach mam zgrabną figurę. włosy jeśli są zadbane kolor świeży też robią wrażenie. spojrzenie inteligentcja błysk w oku elokwencja - to raczej odstrasza facetów. w moim otoczeniu faceci lgną do typowych kurewek - a takie kobiety jak ja od razu "do ostrzału" idą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ej! przecież fotki swoje zamieszczałaś! to w którym miejscu ty jesteś brzydka???? bo nie zauważyłam.

      a z facetami to faktycznie problem.... :(

      Usuń
  2. Ha, ha, ha... Tak się nie robi, szczerość w pewnych przypadkach nie wychodzi nam na dobre. Jest sto innych sposobów na... „danie kosza”. W końcu on Ciebie chyba nie uraził tym, że chciał się z Tobą spotkać, więc mnie jego sarkazm w odpowiedzi na Twoją szczerość specjalnie nie dziwi.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      no to w jaki sposób dać facetowi kosza? hę? tak, żeby było realistyczne i żeby nie kłamać (za bardzo)?

      Usuń
    2. Ja Cię mam tego uczyć? ;) Było powiedzieć, że przemyślisz, że się określisz następnym razem, a następnego razu już by nie było.

      Usuń
    3. czyli uniki?
      tylko, że to on dzwonił i się dopytywał....
      takie kręcenie byłoby dla mnie bardziej uciążliwe nie prawda powiedziana wprost.

      Usuń
    4. Jeśli jest niekumaty, trudno. Wtedy powiedziałabyś wprost, że związek między Wami jest niemożliwy, bez definiowania przyczyn. Takie typowo kobiece: „nie, bo nie” na które nie ma żadnej odpowiedzi. ;)

      Usuń
  3. Jasne, że fizyczność jest ważna. I wcale nie chodzi o to, co ogólnie jest przyjęte za piękne, bo nie każda kobieta marzy o "dużym facecie", ale ważne jest to, co się komu podoba. I to ma działać w dwie strony. I ma grać. Po prostu. Czasem osobowość sprawia, że ktoś nie do końca atrakcyjny staje się nagle w naszych oczach mega pociągający, ale to on ma tą osobowością "grać" i nas do tego przekonać. Nie my same, wmawiając sobie na siłę, że może warto spróbować, że czemu nie, że może za 100 lat jednak się zakocham. Dobrze zrobiłaś myślę, nie ma się co oszukiwać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nic na siłę, postąpiłaś fair, fizyczność jest bardzo ważna, masz prawo szukać, wybierać, przebierać i nie musisz się usprawiedliwiać ani tłumaczyć:)

    OdpowiedzUsuń
  5. No to teraz pewnie siedzi i myśli jaka z Ciebie zołza. Może trzeba było dać sobie pogadać a nie od razu wyjeżdżać z nie pójdę z tobą do łóżka, spadaj? Ostro postawiłaś sprawę.
    A może dobrze zrobiłaś? Może jasno postawiona sprawa i konkretny cel ułatwiają życie?
    Nie wiem. Grunt żebyś Ty się czuła dobrze z tą decyzją.
    Jakby nie patrzył fizyczność ma znaczenie. A to że na twój widok grom go uderzył na pewno było miłe ;) Z pewnością grom ten nie wziął się z niczego.
    Pisał facet średni ( znaczy ani duży ani mały ).
    P.S. Jak pływasz kraulem to ci się woda nie wlewa do uszu?

    OdpowiedzUsuń
  6. od miłego pogadania sobie z pewnością gabaryty by mu się nie zwiększyły.
    integralną częścią związku jest "łóżko" - przecież nie będę robiła facetowi nadziei spotykając się z nim bo jest sympatyczny... a gdy z pewnością zacząłby się do mnie dobierać - powiedzieć mu: nie, dziękuję, nie kręcisz mnie. ... przecież "łóżko" dla mnie też jest ważne i facet MUSI mi odpowiadać z wyglądu.
    wolałam od razu powiedzieć wprost - ostro? to jest wg mnie uczciwsze.

    a Ty wolałbyś, żeby kobieta się z tobą umawiała, a potem, gdy zacząłbyś sobie robić nadzieję, na coś więcej i zacząłbyś się do niej "dobierać" - usłyszałbyś: sorry, ale nie, bo: ...... (i tu jakieś kłamstewko lub prawda po oczach)?

    ja pływam w czepku, więc trochę to wlewanie się jest ograniczone. ale i tak woda do uszu się dostaje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czyli, gdybym ci ja, er, zaproponował rozmowę, spotkanie, kawę czy ciastko to też oczywiście odmówisz bo przecież do łóżka ze mną nie pójdziesz ;)
    Ha! Ale cię zagiąłem.

    OdpowiedzUsuń
  8. jeszcze nie wiem, czy nie pójdę, bo cię nie widziałam :D!

    OdpowiedzUsuń