jak mam się ogarnąć?
skąd mam wiedzieć co mam zrobić ze swoimi emocjami.
krążą niepoukładane.
to co chcę jest nieosiągalne.
to co mieć mogę, niezbyt mnie interesuje.
wciąż jestem w zawieszeniu... już tyle lat.
nie chcę popełniać tego błędu... jak z "ex"... wiązać się z kimś ze strachu, że nikt inny mnie nie zechce... z kimś kto niezbyt mnie interesuje i totalnie nie pociąga...
jakoś nie mogę się oswoić z myślą, że nie będę już w prawdziwym związku.
inaczej - nie chcę się oswoić.
ale z uwagi na to, że nie ma tak dobrze, że ma się to czego się chce...
... to powinnam się oswoić.
dla własnego dobra.
dlaczego koniecznie "coś" trzeba robić ze swoimi emocjami?... najlepiej jest nic nie robić...
OdpowiedzUsuńnie, stop, wróć... trochę przesadziłem z tym "nic"... gdybyśmy /my, ludzie/ kompletnie nic nie robili, bylibyśmy jak inne małpy, np. szympansy... czyli nieco kontroli nad emocjami jest wskazane... byle nie za wiele, bo wtedy powstaje zbyt wiele niepotrzebnego myślenia, a ono zaczyna tworzyć problemy z niczego...
tak, wiązanie się z kimś pierwszym z brzegu jest bez sensu, ale bez sensu jest też tworzenie sobie nadmiernych oczekiwań, które nie mają zbyt wielkich szans na zaspokojenie...
aha, jeszcze kwestia tego "prawdziwego" związku... co to jest, o jaki związek ma chodzić?... tu znowu pojawia się temat tworzenia sobie oczekiwań, by pasował on sztywno do jakiegoś tradycyjnego wzorca... no, i częstokroć problem z niczego pojawia się jak na zawołanie... mnóstwo ludzi ominęło tą rafę i łączą się w pary na luźniejszych zasadach... takie związki nie zawsze są zbyt trwałe, ale przecież nie o trwałość tu chodzi, to nie jest cel, lecz skutek, jeśli okazało się, że wszystko jest okay...
pozdrawiać jzns :)...
no właśnie.
Usuńjaki ma być ten poziom oczekiwań, aby nie był za wysoki???
jak związałam się z "ex" wystarczyło mi, że był porządnym chłopakiem z porządnej rodziny. nawet mi się fizycznie nie podobał. ot - zwykły chłopak. i wiem, że to był błąd.
Emocje mają to do tego,że nie da się nad nimi zapanować
OdpowiedzUsuńEmocje zawsz są niepoukładane. Sądzę, że nie ma sensu ich wszystkich tłumić.
OdpowiedzUsuńKtóryś raz poruszasz ten temat, i ja to nawet rozumiem, nic tak nie drażni jak fakt, że nic się nie zmienia. W mojej opinii warto jednak nie tracić nadziei... Tak mi przyszło na myśl – może zamiast czekać na „niego” – sama zapoluj ;)
taaa..
Usuń.. kolejny raz o tym piszę, bo mnie ten "robak" męczy i dręczy i spokoju nie daje.
i nie powiem- po raz kolejny dostaję radę - znajdź sobie sama.
tylko pytam: co mam konkretnie robić?
pójście na bzdurną dyskotekę odpada (koleżanka chodzi na "jednorazówki", w bibliotece dotychczas też nikogo nie spotkałam.)
to kto będzie taki mądry i mi powie?
bo ja nie wiem, jak i gdzie znaleźć sobie mężczyznę. ( bo faceta na szybki seks - to nie problem i to mnie nie interesuje) nigdy nie chodziłam na tzw. podryw ani nigdy powodzenia u chłopaków/mężczyzn nie miałam. praktyki w podrywaniu nie mam najmniejszej. :/