tak do mnie mówcie.
:/
od kilku dni w nocy nie mogę spać.
jest godzina 4.32.
a oto moje miasto nocą
nie wiem, co się dzieje.
gdyby teraz była pełnia - zrozumiałabym.
ale jeszcze pełni nie ma.
:/
nie wiem, jak sobie z tym poradzić.
może stresuje mnie powrót do pracy? nie... nie stresuje - to nienajlepsze określenie.
raczej: czuję narastające zniechęcenie do pracy, pomimo tego, że ją lubię.
1-go stycznia idę na 8 rano.
a teraz miałam kilka dni wolnego - po świętach dostałam zgodę na 3 dni urlopu.
siedzę sobie teraz przed monitorem.... nie pisząc przez jakiś czas.
siedzę, bo nie wiem, co robić, gdy wyłączę kompa.
gapię się na ekran w oczekiwaniu na ... no właśnie... przecież nie usnę przed działającym kompem, zwłaszcza, że mam go na kolanach... a jest to "cegła" słusznych rozmiarów.
boję się, że włączy mi się myślenie, że uruchomią się moje tęsknoty, moje obawy, moje kompleksy i to wszystko, co nie daje mi spokoju.
o!
i właśnie chyba wywołałam wilka z lasu.
:(
zaczyna mnie boleć głowa.
rano też będzie niezbyt miło.
tabletki gdzieś leżą, więc śniadanie mam już ustalone.
nic....
kończę pisanie.
może Morfeusz mnie obejmie

Twoje problemy ze spaniem to chyba efekt braku obowiązków. Pójdziesz do pracy, zaczniesz sypiać normalnie, chyba że nie będziesz chciała ;)
OdpowiedzUsuńTakie tęsknoty i inne niefajności najczescie uruchamiają się w nocy... A widok na miasto - jakiś taki znajomy :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za życzenia noworoczne, a Tobie w takim razie samych spokojnych nocy. Pozdrawiam serdecznie