sobota, 30 grudnia 2017

nietoperz

tak do mnie mówcie.
:/

od kilku dni w nocy nie mogę spać.
jest godzina 4.32.

a oto moje miasto nocą



nie wiem, co się dzieje.
gdyby teraz była pełnia - zrozumiałabym.
ale jeszcze pełni nie ma.
:/

nie wiem, jak sobie z tym poradzić.
może stresuje mnie powrót do pracy? nie... nie stresuje - to nienajlepsze określenie.
raczej: czuję narastające zniechęcenie do pracy, pomimo tego, że ją lubię.
1-go stycznia idę na 8 rano.
a teraz miałam kilka dni wolnego - po świętach dostałam zgodę na 3 dni urlopu.


siedzę sobie teraz przed monitorem.... nie pisząc przez jakiś czas.
siedzę, bo nie wiem, co robić, gdy wyłączę kompa.
gapię się na ekran w oczekiwaniu na ... no właśnie... przecież nie usnę przed działającym kompem, zwłaszcza, że mam go na kolanach... a jest to "cegła" słusznych rozmiarów.

boję się, że włączy mi się myślenie, że uruchomią się moje tęsknoty, moje obawy, moje kompleksy i to wszystko, co nie daje mi spokoju.
o!
i właśnie chyba wywołałam wilka z lasu.
:(

zaczyna mnie boleć głowa.
rano też będzie niezbyt miło.
tabletki gdzieś leżą, więc śniadanie mam już ustalone.

nic....
kończę pisanie.
może Morfeusz mnie obejmie


2 komentarze:

  1. Twoje problemy ze spaniem to chyba efekt braku obowiązków. Pójdziesz do pracy, zaczniesz sypiać normalnie, chyba że nie będziesz chciała ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie tęsknoty i inne niefajności najczescie uruchamiają się w nocy... A widok na miasto - jakiś taki znajomy :)

    Dziękuję za życzenia noworoczne, a Tobie w takim razie samych spokojnych nocy. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń