niedziela, 25 marca 2018

alimenty

przygotowań do sprawy sądowej  było dużo.
cała sprawa o podwyższenie alimentów zakończyła się na etapie ugody, więc nie było rozliczania wyciągów i weryfikowania źródeł dochodu.
z jednej strony dobrze, że szybko poszło..... a z drugiej strasznie żałuję, że nie miałam okazji wykazać jak dobrze zarabia mój "ex" i że prowadzi nielegalnie działalność gospodarczą i bez zgłoszenia wynajmuje mieszkanie...
... już wiem, że na następnej sprawie o podwyższenie alimentów na ugodzie się nie skończy.
 jestem pewna, że "ex' dalej będzie robił zdjęcia na weselach (pomimo zamknięcia działalności gospodarczej), wiem, że dalej będzie miał dochody z wynajmu mieszkania, wiem, że będzie dalej bardzo dobrze zarabiał na etacie. - i bez najmniejszego wahania to wykorzystam z nadzieją, że urząd skarbowy mu się do tyłka dobierze.

moja chęć dowalenia "ex" została uruchomiona kłamstwami, które usłyszałam na sali rozpraw. szczęka mi opadła, że tak w oczy można kłamać.

ale kwotę dostałam taką, jak się spodziewałam. jest ok.

moja córka ma 16 lat.
jest inteligentna i ogólnie ogarnięta.
nie ukrywam przed nią moich zarobków, ona  wie dokładnie kiedy i jakie kwoty przelewa "ex", ma wgląd do wyciągów konta na alimenty, wie ile na swoje konto dostawała od taty - sprawdzała poprawność zestawień, które robiłam do sądu..
rozmawiałam z nią wcześniej, że zamierzam wnieść pozew, że żałuję, że tego wcześniej nie robiłam. że jestem tym wszystkim bardzo zestresowana.
nie ukrywałam złożenia pozwu ani jego treści. treść, w jej ocenie, była zgodna z prawdą.

gdy od prawnika "ex" dostałam odpowiedź na pozew  - załączniki potwierdzające wydatki stanowiły grubą książkę.
córa przeczytała odpowiedź i wieloma rzeczami się zbulwersowała - były to ewidentne kłamstwa.
z kilku rzeczy śmiałyśmy się w głos...

po sprawie/ugodzie powtórzyłam córce kłamstwa, które usłyszałam (były też zawarte w pisemnej odpowiedzi na pozew) - chodziło tylko i wyłącznie o kwoty pieniędzy.

córa rozmawiała o wszystkim z tatą. w żywa oczy wypierał się i przeinaczał fakty.
uderzał w swoją tradycyjną nutę: "ja pracuję po kilkanaście godzin dziennie! ja się staram!"
przez całe małżeństwo to słyszałam. a nie miało to nic wspólnego z rzeczywistością. teraz słyszy to moja córka.


ktoś mógłby powiedzieć: niepotrzebnie wciągasz w to córkę.

nie jest już 7 letnim dzieckiem - jak wtedy, gdy się rozwodziłam. wtedy prawniczo/finansowe sprawy były poza nią.


teraz ma 16 lat i sprawa dotyczy pieniędzy dla niej. jest  świadoma tego, co się dookoła niej dzieje.

i tak prawdę mówiąc... ja nie musiałam nic zrobić, aby córka była zbulwersowana i bardzo zła na ojca... "ex" czynił zarzyty , że ja ją podburzam i wrogo nastawiam wobec niego i jego rodziny.
wystarczyło, że przeczytała pismo od prawnika ojca i zweryfikowała to ze swoją wiedzą co do kwot i wydarzeń, które niby to miały ją dotyczyć
... wystarczyło, że sprawdziła wyciągi....


4 komentarze:

  1. A kto mógłby mieć do Ciebie pretensje, że wciągasz w to prawie dorosła córkę? Sam uważam, że to dobra lekcja w szkole życia.
    Pozdrawiam i gratuluję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. czyli jak to mówią, pieniądze to nie wszystko i czasem ponoć żadna ich kwota nie jest w stanie zaspokoić potrzeby dowalenia komuś... ale czasem jest, kwestia tylko wysokości tej kwoty...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja potrzeba dowalenia "ex' uruchomiła się po przeczytaniu a potem wzmocniła po usłyszeniu kłamstw :)

      Usuń
  3. kiepsko, kiepsko że ludzie, w tym przypadku Ty, muszą przez takie rzeczy przechodzić
    kiepsko, że dzieci muszą w takich rzeczach uczestniczyć
    naprawdę, porypany jest ten świat
    trzymaj się, o ile tylko masz przekonanie że masz rację nie odpuszczaj, walcz - tylko nie rób tego z zemsty - rób to bo tak Ci się należy i tyle
    z córcią dobrze że grasz w otwarte karty, ona to doceni

    OdpowiedzUsuń