wydatków się nie uniknie :/
od pewnego czasu jeżdżę sobie z nowym wydechem - te sportowe dźwięki już mnie męczyły.
od kilku dni jestem właścicielką nowego akumulatora.
gdy odpaliłam po tygodniowym przymusowym postoju - myślałam, że już będę miała spokój... i przez kilka dni ładnie odpalał. okazało się, że wystarczyła jedna chłodniejsza noc... i znowu zgon!
o nie! - pomyślałam.
tak być nie może.
już mam nowy akumulator. i święty spokój przy okazji. :)
ale to nie koniec wydatków :/
... zawieszenie mi się tłucze na małych nierównościach.
pewnie wahacze, drążki stabilizatorów ... i takie tam... do wymiany.
jak nic, muszę sobie sprawić maleńką drukarenkę znaków NBP.
Samochód to taka skarbonka niestety :/ Ale ak trzeba to trzeba.
OdpowiedzUsuńcoś siem mi wydaje że po skończeniu tego co aktualnie studiujesz pójdziesz na studia z mechaniki samochodowej bo słownictwo i znajomość tematów już nie powiem - robi wrażenie :)
OdpowiedzUsuńjak by ktoś mi zaproponował kurs gotowania lub kurs podstaw mechaniki samochodowej - ani chwili zastanowienia nad wyborem :D
Usuń