poniedziałek, 10 września 2018

spalony!

nie o piłce nożnej tu będzie mowa.
:/
o garnku będzie.

wczoraj wieczorem córcia mnie poprosiła o odgrzanie pierogów (gotowce kupiłam).
elegancko wodę wstawiłam i zajęłam się jakimiś pierółkami w pokoju.
córa w miedzyczasie usnęła i się nie dopominała pierogów.
taaa.....
w pewnym momencie zaczęłam czuć spaleniznę.
pierwsze o czym pomyślałam: o nie! znowu w gniazdkach kable się palą!
obwąchałam gniazdka... i nic....

.... no to wącham dalej....

.... ten czarny garnek mnie zaskoczył!
kompletnie zapomniałam.

dobrze, że sama nie poszłam spać, bo byłoby niezbyt ciekawie. :/

nowy garnuszek już kupiony.


6 komentarzy:

  1. A mnie żal tych pierogów. Uwielbiam

    OdpowiedzUsuń
  2. I całe szczęście, że nie o piłce, bo to absolutnie niestrawny temat.

    OdpowiedzUsuń
  3. hahahaha! wybacz ale nie mogłam się powstrzymać:)

    OdpowiedzUsuń
  4. I w sumie dobrze, że to garnek, a nie te gniazdka jednak :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś spalilam czajnik cholera jego mać bo nie gwizdał. Gwizdek mu klapnal. Ale byłam zła. Jeszcze się z mężem pożarliśmy przed snem. O ten czajnik 🤣🤣🤣🤣

    OdpowiedzUsuń