nie o piłce nożnej tu będzie mowa.
:/
o garnku będzie.
wczoraj wieczorem córcia mnie poprosiła o odgrzanie pierogów (gotowce kupiłam).
elegancko wodę wstawiłam i zajęłam się jakimiś pierółkami w pokoju.
córa w miedzyczasie usnęła i się nie dopominała pierogów.
taaa.....
w pewnym momencie zaczęłam czuć spaleniznę.
pierwsze o czym pomyślałam: o nie! znowu w gniazdkach kable się palą!
obwąchałam gniazdka... i nic....
.... no to wącham dalej....
.... ten czarny garnek mnie zaskoczył!
kompletnie zapomniałam.
dobrze, że sama nie poszłam spać, bo byłoby niezbyt ciekawie. :/
nowy garnuszek już kupiony.
A mnie żal tych pierogów. Uwielbiam
OdpowiedzUsuńI całe szczęście, że nie o piłce, bo to absolutnie niestrawny temat.
OdpowiedzUsuńhahahaha! wybacz ale nie mogłam się powstrzymać:)
OdpowiedzUsuńI w sumie dobrze, że to garnek, a nie te gniazdka jednak :)
OdpowiedzUsuńa co z pierogami????
OdpowiedzUsuńKiedyś spalilam czajnik cholera jego mać bo nie gwizdał. Gwizdek mu klapnal. Ale byłam zła. Jeszcze się z mężem pożarliśmy przed snem. O ten czajnik 🤣🤣🤣🤣
OdpowiedzUsuń