sobota, 9 lutego 2019

jest dobrze!

córa już praktycznie doszła do siebie.
ma jeszcze drobne wahnięcia nastroju, ale to już pikuś.
zaczęła się na nowo interesować nauką i szkołą.
leki będzie brała jeszcze przez 2 miesiące.

ufff....

ja też dochodzę do siebie.
to była i dla mnie emocjonalna jazda.

a dodatkowo to się jeszcze rozchorowałam. ale już prawie wyzdrowiałam.
pozostał mi znowu problem z zatokami.
od pewnego czasu robię sobie testy alergiczne.
na razie nic nie wykazały.
we wtorek mają mi przylepiać jakieś plastry na plecy.
lekarka powiedziała, że moje ciągłe problemy z zatokami mogą być na tle alergicznym.


taaa....
ostatnio przez alergię tylko się drapię.
a wczoraj swędzenie skóry prawie ustąpiło, natomiast miałam "kichaniowy" armagedon.
masakra!
ciągle łaskotało mnie w nosie. i skóra na nosie mnie swędziała.
ciągle kichałam a oczy łzawiły.
myślałam, że zwariuję.
dzisiaj nie kicham, skóra prawie nie swędzi a zatoki... czuję, że są. :/ jestem przytłumiona.

leków antyalergicznych nie mogę teraz brać.... trzymajcie kciuki , aby znowu nie było armagedonu.


moja nowa endokrynolog zleciła mi kolejne badania. już przy poprzednich badaniach nówiła, że wstępne wyniki wskazują na problemy z cukrzycą.
otrzymałam wyniki. i jak je sobie "wyguglowałam" to mi wyszło, jak nic, że ... mam insulinoodporność.
i to by tłumaczyło utrudnienia w schudnięciu.

niedługo idę do mojej endo - zobaczę co powie i jakie dodatkowe leki dostanę.

i jakieś światełko nadziei zobaczyłam!  - że jednak przy pomocy leków , diety i ćwiczeń jednak schudnę! :) :)

1 komentarz:

  1. szkoda mi Twojej córki bardzo, wydaje mi się że to w głównej mierze wina ex, przykre
    pozostaje życzyć zdrowia
    trzymajcie się obie

    OdpowiedzUsuń