córa już praktycznie doszła do siebie.
ma jeszcze drobne wahnięcia nastroju, ale to już pikuś.
zaczęła się na nowo interesować nauką i szkołą.
leki będzie brała jeszcze przez 2 miesiące.
ufff....
ja też dochodzę do siebie.
to była i dla mnie emocjonalna jazda.
a dodatkowo to się jeszcze rozchorowałam. ale już prawie wyzdrowiałam.
pozostał mi znowu problem z zatokami.
od pewnego czasu robię sobie testy alergiczne.
na razie nic nie wykazały.
we wtorek mają mi przylepiać jakieś plastry na plecy.
lekarka powiedziała, że moje ciągłe problemy z zatokami mogą być na tle alergicznym.
taaa....
ostatnio przez alergię tylko się drapię.
a wczoraj swędzenie skóry prawie ustąpiło, natomiast miałam "kichaniowy" armagedon.
masakra!
ciągle łaskotało mnie w nosie. i skóra na nosie mnie swędziała.
ciągle kichałam a oczy łzawiły.
myślałam, że zwariuję.
dzisiaj nie kicham, skóra prawie nie swędzi a zatoki... czuję, że są. :/ jestem przytłumiona.
leków antyalergicznych nie mogę teraz brać.... trzymajcie kciuki , aby znowu nie było armagedonu.
moja nowa endokrynolog zleciła mi kolejne badania. już przy poprzednich badaniach nówiła, że wstępne wyniki wskazują na problemy z cukrzycą.
otrzymałam wyniki. i jak je sobie "wyguglowałam" to mi wyszło, jak nic, że ... mam insulinoodporność.
i to by tłumaczyło utrudnienia w schudnięciu.
niedługo idę do mojej endo - zobaczę co powie i jakie dodatkowe leki dostanę.
i jakieś światełko nadziei zobaczyłam! - że jednak przy pomocy leków , diety i ćwiczeń jednak schudnę! :) :)
szkoda mi Twojej córki bardzo, wydaje mi się że to w głównej mierze wina ex, przykre
OdpowiedzUsuńpozostaje życzyć zdrowia
trzymajcie się obie