piątek, 11 grudnia 2020

funkcjonuję

 funkcjonuję raz lepiej raz gorzej.

do sukcesów należy zaliczyć to, że w tym roku nie brałam tabletek na pogodę ducha :)

rok się kończy i raczej już się bez nich obędę. ... choć w ostatnich dniach ciut mi się popłakało.

popłakało mi się z powodu całokształtu. tematyka się nie zmieniła.


ten czas, gdy mnie tutaj nie było, był dziwny.

z jednej strony nauka nowych rzeczy związanych z kosmetyką, ogłoszenia, pierwsze klientki, pierwsze radości. nadzieja, że będzie lepiej.

potem podcięcie skrzydeł....

ale biorę wszystko na przeczekanie i mam nadzieję, że od stycznia znowu zacznę się ogłaszać i  powolutku znowu zacznę zdobywać klientki.

wirus namieszał.

a najbardziej wystraszyłam się ludzkiej głupoty.

moja koleżanka zaraziła się w pracy.

mieszka poza lublinem i bała się, że ją zabiorą do jakiegoś powiatowego szpitaliku. ... więc... mąż przywiózł ją do jej rodziców - sąsiadów moich rodziców.

koleżanka już ze zdiagnozowanym covidem, bardzo źle się czuła.... 

...a jej rodzice.... mając chorą osobę w domu, beztrosko chodzili sobie do sklepów, odwiedzali rodzinę...  

dobrze w tym wszystkim, że od pewnego czasu są obrażeni na moich rodziców i do nich nie przychodzili. no ale przecież była wspólna klatka schodowa, klamki od windy, drzwi zsypu na śmieci....

moi rodzice są zdrowi.

koleżankę zabrali do szpitala pod respirator.

i gdy ona pod respiratorem... najpierw zachorował jej tata - gorączkował, bardzo źle się czuł, ale przechorował w domu i wyzdrowiał.

jej mama... zachorowała... i wylądowała szybko w szpitalu i szybko umarła.

a koleżanka... 3 tygodnie leżała pod respiratorem, potem ją wybudzili, tydzień jeszcze leżała w szpitalu i niedawno mąż ją zabrał do domu. jest w koszmarnym stanie fizycznym. .... i psychicznym, po wiadomości, że jej mama nie żyje....

tragiczna sytuacja....


a z dobrych wiadomości :)

moja córcia dobrze napisała maturę, jednak... nie dostała się na studia dzienne tam gdzie chciała. był płacz, załamanie.

ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :)

dostała pracę w sklepie masimo dutti na pół etatu i zaczęła zaocznie studiować psychologię.

zaczyna robić prawo jazdy :)

córcia bardzo się zmienia, dorośleje, choć dalej jest świrkiem :) mądrym świrkiem!

jestem z niej niesamowicie dumna!

2 komentarze:

  1. Ludzka głupota nie przestaje zaskakiwać... Szkoda dziewczyny, co się stało, to się już nie odstanie.

    Cieszę się, że Twój biznes powoli się rozkręca. Na pewno z czasem będzie jeszcze lepiej :) A córcia, wygląda na to, faktycznie rośnie na bardzo rozsądną osóbkę. Zasługa w tym mamy niewątpliwa ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się że wróciłaś choć smucë że w takich czasach.

    OdpowiedzUsuń