to ja! 😃
co jakiś czas zlew w kuchni mi się przytyka - traktuję go wtedy kretem i wrzącą wodą i wszystko wraca do normy.
wczoraj podczas prania (pralka w kuchni) coś się przytkało. to potraktowałam kretem. i... i nic.
no to rozkręciłam rury pod zlewem, wzięłam drut, wepchałam do rury odpływowej, potem znowu : kret i wrzątek. posyczało, brudna piana poleciała, smród chemii przytykał. ..i... nic.
to sobie pomyślałam, że w poniedziałek zadzwonię po jakiegoś hydraulika.
ale dzisiaj późnym popołuniem... stoję w kuchni a tu ze zlewu zaczyna buzować woda. tak jak zazwyczaj przy praniu, gdy jest odwirowywanie wody. ale patrzę... pralka jest wyłączona. fakt - w bębnie była wczorajsza woda.
kurde! co jest?!
i co chwila znowu poziom wody w zlewie zaczyna się podnosić.
myślę sobie, że rury muszą być zatkane gdzieś niżej i ktoś robi pranie i mi wywala wodę zlewem.
poszłam piętro niżej - sąsiedzi nie piorą, poszłam na 8 piętro - sąsiadka też nie pierze.
ale od babczki na 8-mym dostałam telefon do pomocy technicznej w naszej spółdzielni mieszkaniowej.
zadzwoniłam, przyjechali i przetkali.
... ale zanim przyjechali - dowiedziałam się, że moja własna pralka ma funkcję o której nie miałam pojęcia.
pralka była wyłączona, ale podłączona do prądu - pralka ma funkcję odpompowywania zalegającej wody, nawet gdy jest wyłączona. i to ona sprawiała, że mi się w zlewie przelewało.
... a że i tak od kilku miesięcy coś mi pod zlewem kapało, to postanowiłam troszkę pomajsterkować i uszczelnić orurowanie. znowu wszystko rozkręciłam, klejem montażowym uszczelniłam podejrzane kapiące miejsce, wymieniłam śrubę mocującą wszystko do zlewu. 😊😎
na razie nic tam dzisiaj lać nie będę, jak klei montażowy zaschnie to sprawdzę, czy jest szczelne.
a jak okaże się, że dalej kapie - to kupię nowe rurki i sama zamontuję.

Świat stanął na głowie. To juz nie dla mnie takie czasy. Za dużo tego równouprawnienia :)
OdpowiedzUsuńbardzo chętnie oddam pole do popisu :)
Usuń