poniedziałek, 28 grudnia 2020

wykład

 święta spędziłam w spokoju.

wigilia w pracy, ale skończyłam o 16, więc pojechałam sobie do mamy.

w drugi dzień świąt byłam z córcią u mojego brata. bratowa mi zaimponowała, bo bardzo dobre ciasto zrobiła, takie bez pieczenia - pychota! fajnie się siedziało, pogadało, pośmiało.

a przy okazji zaliczyłyśmy wykład.

bratowa piała z zachwytu nad sobą i swoim małżeństwem - jacy to oni są idealni, o tym, że oni potrafią o siebie dbać. stwierdziła, że jak poznała mojego brata w wieku 17 lat - już wiedziała, że to ten jedyny. i wzięli ślub, gdy ona miała 21 lat.

taaa.... bratowa ma o sobie, jako żonie bardzo dobre zdanie. 

już wcześniej wypowiadała się z wyraźną wyższością. kiedyś wyraźnie  podkreślała, że to co oni razem osiągnęli to wynik jej poświęcenia, jej wyrzeczeń .....

ja się tylko uśmiecham pod nosem, nie chcę nic zaogniać, ale jak mnie kiedyś cholera weźmie .... to się odezwę.

1 komentarz:

  1. Życie wielokrotnie mi udowadniało, że nie ma idealnych związków. Na szczęście są takie, które są bardzo dobre, oparte na miłości i wzajemnym szacunku. Zawsze jednak musi to być wynikiem pracy obu stron. Z poświęcenia jednej osoby nigdy nic dobrego nie wyszło...

    Ale przynajmniej ciacho smakowało, a tu już jakiś plus :)

    OdpowiedzUsuń