grudzień był dla mnie ciężki emocjonalnie.
dołowałam.
generalnie byłam bliska rejestracji do psychiatry aby uzyskać leki na pogodę ducha.
ale jakoś.... przeszło.
styczeń ma się ku końcowi a ja czuję się dobrze. czuję się optymistycznie. :)
choć finansowo jestem w czarnej dupie. i jest to stan ustawicznie pogłębiający się. :/
w tym roku czeka mnie operacja żołądka.
miałam robioną gastroskopię. wyszła duża przepuklina żołądka.
jak się ciut uspokoi z wirusem, to pójdę na konsultację do chirurga. pewnie jakoś w lecie się umówię.
ciekawa jestem też kiedy na nowo ruszą sanatoria???? przecież mam decyzję pozytywną z NFZ i w zasadzie w zeszłym roku na wiosnę już czekałam na wyznaczenie terminu. nawet babeczka z NFZ dzwoniła, aby uprzedzić, że mogę dostać termin....
kurde... nie chciałabym, aby to mi przepadło. byłyby to 3 tygodnie tylko dla siebie samej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz