wczoraj rano idę sobie z kuchni do przedpokoju.
na podłodze terakota.
ja na bosaka. jak zwykle.
i nagle jak mną nie zakręciło!
jak mną nie wywinęło!
wynik dziwacznych skrętów ciała jest taki, że:
- prawe przedramię blisko nadgarstka mocno stłuczone, spore otarcie i sina gula
- prawe ramię blisko barku trochę napuchnięte i sina, podwójna pręga
- na zewnętrznym brzegu prawej stopy sina stłuczona gula
wszystko to od uderzenia podczas dziwnej konfiguracji ciała w futrynę drzwi po prawej stronie.
jak upadłam, to się tylko potem zwinęłam z bólu.
komunikuję wszem i wobec, że kości nie połamałam.
moje dziecko ukochane, jedyne z całą mocą starało się ukryć uśmiech od ucha do ucha na widok fikającej mamy.
oświadczyłam jej, że się śmiertelnie na nią obraziłam, i żeby nie przychodziła do mnie w najbliższych dniach.
... a to tylko troszkę wody było rozlane....
Niesamowite? Rzekłbym: bardziej bolesne. Gdy jednak próbowałem sobie wyobrazić tę Twoją ekwilibrystykę, też mi się usta wykrzywiły w uśmiechu. Dobrze, że nie widziałaś, bo też mogłabyś się śmiertelnie obrazić :)
OdpowiedzUsuńŻyczę szybkiej rekonwalescencji.
ale się wywalułas.....też usilowałam sobie wyobrazić jak to ogło wyglądac ale mój mózg przy próbie kombinwania padł.
OdpowiedzUsuńwspołczuję cierpien zdrowiej szybko
źle nie jest :) zmieniam kolorystykę :)
OdpowiedzUsuńO masz. Taka pierdoła, a ile może narobić problemów. Oby wygoiło się szybciutko wszystko!
OdpowiedzUsuńTo już kilka dni, więc tylko zapytam: jak tam Twoje kolorki? :)
OdpowiedzUsuńdominuje żółć :)
Usuń