odezwał się po ponad roku przerwy.
kolega, od którego kupiłam samochód.
wciąż kusi i namawia.
gdyby był wolny - to bym się nie zastanawiała.
... no ale nie jest. :/
wiem, jak to jest, gdy serducho jest zajęte, przez kogoś, kto jest niedostępny.
nie chcę tego powtarzać.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńMasz dylemat, choć nie w tym jak postępujesz, a jak ocenić postępowanie kolegi. Ja, przyznaję bez bicia, mam do tego zdecydowanie bardziej luzacki stosunek, choć oczywiście, nikomu go nie narzucam :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam pięknie.
ja go nie potępiam, nie oceniam. nie jestem strażniczką moralności w innych związkach. w ich związek nie wnikam.
Usuńnie chcę się z nim wiązać, ponieważ nie chcę być na bocznym torze. chcę mieś możliwość wspólnego, oficjalnego spędzania czasu. chcę wspólnych sylwestrów, andrzejek, wypadów do knajpki, chcę wspólnych znajomych.
mogę dać siebie na 100% i chcę tego samego od faceta.
to nic dobrego zakochać się i siedzieć samej w domu.
nie wiążąc się z nim dbam o swoje emocje.
A ODE MNIE TO UCIEKają jak og ognia. wyzwalam w facetach adrenalinę która jest odpowiedzialna za instynkt walki albo ucziczki. czyli albo.....znikają z pola widzenie albo są agresywni w stosunku do mnie.
OdpowiedzUsuńgeneralnie - efekt końcowy mamy podobny.
UsuńJak zajęty, to nie ma o czym gadać. Niech spada na drzewo. Najlepiej iglaste.
OdpowiedzUsuńBrawo Ty!
OdpowiedzUsuńi jeszcze sam fakt że zabiega o ciebie facet który jest zajęty......
OdpowiedzUsuńoh nie chciałabym być na miejscu tej jego kobiety. współczuję jej. kimże jest dla niego skoro zabiega i kogo innego.
ja w ich związki nie wnikam. nie obchodzi mnie to.
Usuńgdyby np. mój "ex" mnie zdradzał w trakcie małżeństwa - jakoś bym się nie zdziwiła i nie mogłabym mu mieć tego za złe. i nie oczekiwałabym jakiekolwiek współczucia.
mam pecha do facetów i tyle.