ostatnimi czasy kiepsko się działo w państwie duńskim.
jak to u mnie zazwyczaj - osoby dookoła mnie tego nie widzą. tylko Duszkowi się przyznałam.
maskowanie mam całkiem nieźle opracowane, więc wygląd mam radosny.
nadal dobrze nie jest.
z zewnątrz nie widać.
ale myśli dołujące dalej są. tematyka tradycyjna.
psyche w kondycji trochę wyświechtanej.
fizycznie już też to odczuwam :/
często boli mnie głowa, rano nie mogę się zwlec z łóżka, zaciskam szczęki, czuję kłucie w klatce piersiowej, w ustach mam ciągle sucho, jak gdzieś idę to zaciskam jedną pięść.
ciągle jestem jakaś napięta. mam często ściśnięte gardło.
pozytywem jest ciągle moja córcia :) super dziewczyna, miód na moje serce :)
pozytywem są moje relacje z mamą :) też super babeczka :)
pozytywem jest to, że chyba mi w końcu dieta zaczyna działać :D
tycie się zatrzymało i już spadło mi prawie 2 kg :) i to pomimo tego, że nie przestrzegam godzin posiłków a część omijam.
zobaczę, jak to będzie w następnych tygodniach przez te moje wieczorne napady apetytu... już myślałam, że się kiedyś od tego uwolniłam. a tu powróciło :/
i pozytywem jest to, że od dzisiaj zaczęłam zajęcia na 2 roku studiów :)
wiem, że kiedy będę bliżej sesji i zaliczeń dopadnie mnie zmęczenie i pewnie wkurzenie i co również pewne - nie będę ogarniała wielu rzeczy...
... ale...
czuję się z tym wszystkim bardzo pozytywnie.
tak.
wiem.
to taka sprzeczność.
potrafię wymieniać pozytywy, potrafię się tym cieszyć. i chcę się tym cieszyć.
... ale dalej przygniata mnie poczucie mojej marności. wielotematowej porażki w życiu.
Niektórzy wmawiają sobie, że jest gorzej, niż naprawdę. ;-)
OdpowiedzUsuńŁukaszu, znam też takich, którzy uważają, że jest lepiej niż w rzeczywistości ;)
UsuńOczywiście.
UsuńMoje uznanie za skutki diety i trzymam kciuki za ten drugi rok.
OdpowiedzUsuńWłaśnie skończyłem lekturę książki „Rzeka podziemna” Tomasza Jastruna. Chwalę się nie bez kozery i polecam nad wyraz. Właśnie Tobie. Z początku zabawna, później odrobinę wulgarna, momentami granicząca z wyuzdaniem, i choć dotyczy faceta, jest w jakimś stopniu odzwierciedleniem Twoich stanów. Ale uprzedzam, tam lekarstwa nie znajdziesz, co najwyżej diagnozę, oczywiście lekko przejaskrawioną.
Pozdrowienia :)
Trzymam kciuki za poprawę. Nawet jak jest bezbadziejnie to i tak wiele zależy od twojego nastawienia. 90 procent twoich możliwosci leży w twojej głowie i jak założysz że poniesiesz porażkę tocna bank ją poniesoesz. Nastaw sie pozytywnie spróbuj mimo wszystko. Bez wzgl na to jak kiepsko sie dzieje. I tak nie masz nic do stracenia a możesz jedynie zyskać
OdpowiedzUsuńbędę trwała w działaniach :)
OdpowiedzUsuńgeneralnie wiem, że muszę iść do przodu - choć nie jeden raz będę jeszcze beczała, że wszystko jest do doopy.
Najgorszy jest podobno pierwszy semestr pierwszego roku. Potem jest z górki. Ja na razie nie wiem czy będzie ten mój kierunek, choć sygnały są wysyłane z uczelni, że będzie.
OdpowiedzUsuńKwejk zawsze serwuje coś, co mnie rozbawia, może bezpieczeństwo psa nie powinno być zapewnione w taki sposób, ale pozostałych elementów cennych z jakichś przyczyn czemu nie. ;)
Pozdrawiam!
Trzymam kciuki, by wszystko u Ciebie układało się coraz lepiej!!! Czytając Twój blog, widzę, że jesteś bardzo dzielna! Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńMały Jaś (lat 10) miał problem, bo był gruby i dzieci w szkole mu dokuczały z tego powodu. Światełko w tunelu pojawiło się, gdy tata Jasia wrócił do domu wymachując gazetą:
OdpowiedzUsuń- Jasiu, rząd podniósł ceny alkoholu!
- Czy to znaczy tato, ze będziesz mniej pił?
- Nie Jasiu. To znaczy, że ty będziesz mniej jadł.
/"Opowieści Okrutne", tom VI/
...
pozdrawiać jzns :)...
Ty lepiej idż do lekarza.Bóle głowy i kłucie w klatce piersiowej to nie katarek.
OdpowiedzUsuńA kiedy prześwietlałaś płuca??