komu?
a mojej bratowej.
nie mam z nią stałego kontaktu. tylko taki przy okazji spotkań rodzinnych i wtedy "spręża się" i niby wszystko jest cacy zgodnie z regułką idealnej rodziny, którą wymalowała sobie na ścianie w przedpokoju.
natomiast stały z nią kontakt ma moja mama i z tego co jakiś czas temu od niej usłyszałam, cyt.: flaki mi się wywracają, jak mam do niej dzwonić!
a dlaczego tak się dzieje?
bo moja mama już nie może znieść umęczonego tonu głosu cierpiętnicy matki-żony-polki-pracownicy.....
bratowa wszystkim jest umęczona.
ciągle jęczy z powodu swojej pracy - męczarnia, już ma dość, psychika jej wysiada, wariacja z wymaganiami. (tylko jakimś dziwnym trafem z jej firmy nikt się nie zwalnia i bardzo ciężko tam się dostać a w zasadzie raczej po znajomości, jak dobrze w firmie płacą to się ludzie firmy trzymają). bratowa zawsze jęczy, bo mają zapieprz... tylko dziwnym trafem w salonie jubilerskim, w którym pracuje, zawsze są pustki... wczoraj tam byłam i były aż 2 osoby (jakaś para). i tak jest zawsze, gdy tamtędy przechodzę.
niestety na tydzień przed urlopem brat skręcił nogę.
rozumiem rozczarowanie bratowej - mieli jechać nad morze.
a jak oni jadą na wczasy, to nie jadą w jakieś tanie miejsce... o nie... lubią miejsca poziomu hotelu Gołębiewski.
ale moja mama nieco wyprostowała moje współczucie z powodu bratowej.
ona jest głównie rozczarowana dlatego, że liczyła na święty spokój od gotowania i zajmowania się dziećmi w normalnym domowym zakresie.
na wczasach posiłki ma podane, nie musi rodzinie nic robić, nie trzeba nic sprzątać i ma mężusia 24 na dobę, aby się dziećmi zajmował.
a tu.....
masakra.
mąż uziemiony - trzeba mu było nawet herbatę podać, na zakupy sama, dziećmi musi się sama zajmować... i ta uciążliwa praca...
no ale jest urlop!
i co?
i też źle!!!
bratowa jest umęczona, bo siedzi w domu i się WSZYSTKIM musi zajmować! brat już mieszkania nie posprząta, kuchni nie ogarnie, na zakupy z nią nie pojedzie a dzieci ciągle coś od niej chcą.
bratowa żaliła się mojej mamie, że jest wykończona i czeka niecierpliwie na powrót do pracy!
w czasie urlopu pojechała też z młodszą córką do znajomych, którzy mają domek i działkę nad jeziorem.
wróciła zmordowana i roztrzęsiona - przecież ona musiała się SAMA cały czas zajmować córką!!
wczoraj usłyszałam od mamy, że była u nich w domu i brat już stał przy desce do prasowania i prasował... a przecież nie może jeszcze obciążać stopy... noo ale widać bratowa nie umiała sobie poradzić z urlopowymi męczarniami i nie dała sobie rady z prasowaniem. i wiem też, że mój brat to taka dobra dusza i sam się za to prasowanie zabrał, bo przecież ktoś musiał...
dużo też mówi starsza córka brata. mówi, że wstydzi się zachowań swojej mamy. :/
to jest jedynie fragment relacji mojej mamy.
mój brat do duży, bardzo spokojny i rodzinny facet. fakt - potrzebuje kobiety z ikrą, która nieco go popędzi.
ale to, jak postępuje z nim bratowa... uuufff...
ale też on się jej daje przerabiać i manipulować. choć sam kiedyś mojej mamie powiedział wprost, że wie, że jego żona kłamie i manipuluje....
myślę, że to wszystko wynika z tego, że nie chce postępować w małżeństwie i traktowaniu rodziny tak jak nasz ojciec. chce być tym lepszym.
to tak jak z jego abstynencją....
jakiś czas temu rozmawiałam z moim bratem ciotecznym. powiedział, że dosyć dawno temu, jak mój brat był "świeżym" małżonkiem spotkali się na mieście. i brat cioteczny zaprosił mojego rodzonego na piwo do knajpki. mój brat odmówił, stwierdzając, że jak żona wyczuje od niego alkohol to mu zrobi awanturę, że pijany do domu przychodzi.
ale też tak sobie myślę, że to nie pierwszy taki przykład w moim otoczeniu.
jak kobieta strzela ciągle fochy, jest wiecznie niezadowolona, ciągle ma jakieś wymagania - to sobie prędzej, czy później znajdzie faceta, który będzie wokoło niej skakał.
i właśnie tego typu kobiety raczej wcześniej, niż później takich facetów sobie znajdują.
ha!
ostatnio nawet córa mi powiedziała, że do wybranki "ex" przyjeżdża koleżanka i będzie u nich w mieszkaniu nocowała. i "ex" dostał polecenie: posprzątaj całe mieszkanie, gościa będziemy mieli.
i co?
córa mówiła, że "ex" nawet nie pisnął i przyjął polecenie. oczywiście "ex" już normalnie w domu gotuje i ogólnie wszystkim się zajmuje. ... bo przecież jego wybranka gotować nie umie.
zastanawiam się, kiedy od mamy usłyszę, że bratowa ponownie ma dość swojej pracy ;)
czasami żałuję, że przy mnie tak nie jojczy - chętnie bym jej szpileczkę wcisnęła ;)
To chyba taki typ człowieka, co to nawet na łożu z baldachimem i ze wspaniałą obsługą miałby na co narzekać. Nóż się w kieszenie otwiera, ale nic nie poradzisz za bardzo. Można unikać ewentualnie spotkań z takimi delikwentami.
OdpowiedzUsuńZnam ten typ ludzi. Nigdy z niczego nie będą zadowoleni. A z taką jedną to miałem do czynienia kilkanaście lat i sam sobie się dziwię, że tak długo wytrzymałem :) Jedno mam jej za plus, nauczyłem się gotować te potrawy, za którymi tęskniłem z rodzinnego domu, a na które przy niej nie było najmniejszych szans. Swojski makaron i pierogi z mięsem. I doceniłem towarzystwo rybek akwariowych, które nigdy na nic nie narzekały :)
OdpowiedzUsuńPozdrowienia.
ku*** aż nóż mi isę w kieszeni otwiera. przyślija ją do mnie. niech się zamieni i pozyje moim życiem.
OdpowiedzUsuńja to bym wszystko dała by mieć fajnego męża który pomaga w domu dużo pieniędzy i jeździć na wczasu do takich warunków jak Gołębiewski ( choć tym pewnie szybko bym się znudziła po klimaty typu namiot survivale czy sporty erkstremalne bardziej mnie pociągają)....
jak mnie wkurzają takie babska. szybko bym ją ustawiła do pionu.
jej by się przydał chłop ale taki jak mój były. co by ją wyzywał poniewierał wtedy już by nie było ze wszystko musi sama robić. może wtedy by nauczyła się szacunku do tego co ma.
współczuję bratu. trafił na heterę. zawsze jak jest spoko facet to ma sukę. i odwrotnie
suka to zbyt wielkie i drastyczne słowo.
Usuńale tak - nasrane nieco w główce ma.