dzisiaj rano prawie zaliczyłam zgon.
w tym tygodniu mam aż 4 dni w pracy na godzinę 8 rano. (szok!)
pracuję w biurowcu 13-piętrowym. są 4 windy.
ale rano zazwyczaj jest dziki tłum i trzeba trochę poczekać na dopchanie się do windy.
dzisiaj, gdy wpadłam do budynku, jak zwykle w niedoczasie.... jak zwykle był tłumek.
podjęłam więc męską decyzję, że polecę na piechotę schodami.
a pracuję na 9.
ta męska decyzja doprowadziła mnie niemalże do wyzionięcia ducha.
i ten prawie zgon wprowadził mnie w stan buntu.
że JA !!!!???? ledwo włażę na 9-te ????? JA?????!!!!!
to nie może być!
to nie naturalne!
i nastąpiła reaktywacja motywacji, na której mord dokonała wakacyjna wizyta u dietetyka.
no to do roboty!
za ćwiczenia trzeba się brać.
Kurcze blade - Ty to masz kondycję - na 9 piętro na piechotę? - szok. Jak to przeczytałam, to o mało zawału nie dostałam, a Ty tam dotarłaś i żyjesz???. Nie do wiary !
OdpowiedzUsuńA ja chodziłam [jeździłam rowerem] do pracy na godz. 6;00 to możesz sobie wyobrazić, jak zasuwałam. Kiedyś w czasie deszczu; jedną ręką trzymałam kierownicę a drugą parasolkę. Jak na zakręcie [na wirażu dodał gazu] pieprznęłam, to leżałam jak rozjechana żaba na jezdni, rower w rowie, zaś parasol poszybował hen daleko. Do pracy oczywiście się spóźniłam,ale mój wygląd tłumaczył wszystko i nie dostałam kary za spóźnienie.
Zamiast się nad sobą znęcać ćwiczeniami, to może kombinuj dziewczyno -jak tu windę dla siebie zaklepać? Na przykład; możesz się umówić na kawę z "naprawiaczem" wind i on zdradzi Ci tajemnicę blokady windy, która to blokadę tylko Ty będziesz potrafiła opanować???
Ja gdzieś kiedyś czytałem, że facet, w Polsce, na trzydzieste piętro na rowerze (albo z rowerem na plecach, tego już nie pamiętam)!!!
OdpowiedzUsuńAle brawo, brawo, polecam dalsze tego typu ćwiczenia ;)
ćwiczenia to nie znęcanie się :)
OdpowiedzUsuńa na rowerze jechałam ostatnio ze... 20 lat temu. jakoś tak będzie.
i wcale nie mam ochoty próbować jeździć.
są takie wyścigi, że rowerami po chodach wieżowców wjeżdżają. :)