środa, 30 czerwca 2021

i po wypoczynku

 3 tygodnie w Krynicy Zdrój minęły.

sporo zabiegów, bardzo dużo chodzenia, na stołówce jedzenie dietetyczne - i ani kilograma w dół 😩


przywiozłam sobie też niespodziewaną pamiątkę.


naderwanie stawu skokowego.

dziewczę sobie schodziło z Góry Parkowej. poślizgnęłam się (orła nie wywinęłam), ciut mi się stopa wywinęła. pokręciłam stopą, otrzepałam się i poszłam sobie dalej. ale wieczorem już mnie na tyle bolało, że zgłosiłam się do pielęgniarki. potem był transport medyczny, szpital i usztywnienie nogi.

byłam już na kontroli u ortopedy w Lublinie. dostałam zabiegi na rehabilitację, ortezę.

jest git 😂


a poniżej kilka obrazków z wypoczynku








czwartek, 20 maja 2021

radocha

 chodzę i się cieszę :)


S A N A T O R I U M !!!!


w pracy oczywiście co chwila wyjdzie coś irytującego - ale co tam!

radochę mam!


dodatkowo bardzo się cieszę, że moja córa właśnie jest w trakcie szkolenia w nowej pracy :)

też będzie pracowała "na słuchawce", ale w innej firmie. i całe szczęście.

jest bardzo zadowolona. 


i samochodzikiem fajnie mi się jeździ. :)

niedziela, 9 maja 2021

sanatorium!

 jadę!

jakiś czas temu miałam operację zatok i przegrody - zaraz po tym (dzięki uświadomieniu przez koleżankę, że mogę) złożyłam wniosek o sanatorium.

zawsze długo to trwa.... i już mi dzwoniła w marcu 2020 babeczka z NFZ, że może będzie maj-czerwiec.... ale wirus zawładną światem i się sprawa rypła.

w piątek odebrałam pisemko z NFZ .... i.... kurde! :D

8-29 czerwiec 

będę w sanatorium w Krynicy Zdroju!

bardzo się cieszę. to będą 3 tygodnie dla siebie.


córa zaskoczona... bo będzie sama siebie musiała ogarnąć, mieszkanko, 2 koty w ustawicznym stanie wojennym.... i całą prozę życia.

też mi dziwnie, bo nie rozstawałyśmy się na tak długo, nie wyjeżdżałam na tyle z domu.

ale pomimo tej dziwności - mam niesamowitą radochę.

jeszcze tylko muszę kierowniczkę w pracy  poinformować. :/

fajnie! muszę pocisnąć z aktywnością, sportem! muszę wrócić na stare dobre tory! to będzie czas, który mi w tym pomoże. i musi mi tak zostać. ... tak jak kiedyś, gdy bez siłki i basenu żyć ciężko było.


ale aktualnie mam drobną wojenkę organizmu z alergenami.

4 maja zaczęłam czuć na skórze twarzy, że coś się dzieje. zaczęła mnie piec, stała się zaczerwieniona.

a 5-go..... miałam już napuchniętą, piekącą, z czerwonymi plamami i szorstką jak papier ścierny.

masakra jakaś.  nawet niektóre słowa było mi trudniej wypowiadać, bo górną wargę miałam spuchniętą, jak niektóre damy po botoksie.

stwierdziłam, że w takim stanie nie mogę pracować. poszłam do lekarza. z wielką łaską dostałam tabletki, drobniutkie zwolnienie z pracy.

w gabinecie zdjęłam maseczkę.... a lekarka kazała założyć z powrotem - nawet nie obejrzała, co mi się porobiło.

jedną wojenkę alergiczną miałam marzec-kwiecień. z powodu pyłków. momentami ciężko mi było nosem oddychać. skończyły się pyłki i okazało się , że w nietypowym miejscu pojawił mi się grzybek na ścianie. :/ i on mi twarz rozwalił. 

w środę idę do dermatologa. niech mi coś poradzi, bo nie chcę zaczynać robić sobie zabiegów na twarz. nie chcę sobie niechcący zaszkodzić.


a teraz zabieram się za prasowanie, bo o 17-tej zaczynam pracę....

środa, 10 marca 2021

nabytek

 znowu mam radochę wielką.... choć w tyle głowy zawsze mam pogłębiającego się doła.



mój ci on jest!

Citroen C4, rok 2006, wersja exlusive, pod maską 2 litry i 140 koników.

jestem zachwycona!


......

ale też przygnębia mnie fakt, że na samochód dali mi rodzice... bo mnie nie stać na kupno kilkunastoletniego sprzętu....

to jest dla mnie strasznie przygnębiające....

latka swoje mam, pracuję w niby potężnej i bogatej firmie.... a zarobki mam takie, że .... w Lidlu nowo zatrudniony pracownik będzie zarabiał więcej....

co raz bardziej się tym załamuję. 

ale wiadomo - maseczka jest. nie widać.

w erze covid nawet podwójna.

sobota, 13 lutego 2021

radocha!


 zakupiłam sobie takie cacko!

siedzę i się cieszę!

mop parowy. będę pucowała mieszkanko.

dokupiłam sobie od razu końcówkę do mycia szyb - jest to moja pięta achillesowa. 

środa, 27 stycznia 2021

plany

 ja to sobie mogę planować, że ho! ho!

dzisiaj i jutro mam wolne w pracy. (się pracuje w weekendy, to się ma wolne na tygodniu)

miałam pozałatwiać parę rzeczy, zająć się domowymi porządkami....

rano zawiozłam córkę do pracy i pojechałam od razu do luxmedu na badanie krwi. a że miałam mieć krzywą cukrową i insulinową - to 2 godziny siedzenia tam miałam.

po wypiciu kubeczka tego słodkiego czegoś, siadłam sobie grzecznie w poczekalni, wyciągnęłam książkę i zaczęłam czytać. ale co raz gorzej mi szło... zaczęła mnie łamać niesamowita senność. masakra jakaś.

wyszłam o 10.45. miałam jeszcze pojechać do apteki, do lidla.... ale stwierdziłam, że najpierw odbiorę z paczkomatu przesyłkę dla mojej D. i dobrze zrobiłam.   popatrzyłam na pustawy parking przed lidlem i pacnęłam się w czoło - godziny dla seniorów. to bym sobie zakupów narobiła.

pojechałam do domu. i jedyne co potrafiłam zrobić - to położyłam się spać. najpierw jeszcze ustawiłam  budzik na 14.30.... nie chciałam zaspać... o 15 miałam odebrać córę z pracy.

potem też musiałam się położyć.

generalnie to cały dzień było mi zimno, tak od środka. cały dzień pod kocem.

dopiero wieczorem trochę pozmywałam - i jestem z siebie zadowolona! 😃


no to sobie na dzisiaj poplanowałam! ciekawe, jak będzie jutro!

niedziela, 24 stycznia 2021

sinusoida

 grudzień był dla mnie ciężki emocjonalnie.

dołowałam.

generalnie byłam bliska rejestracji do psychiatry aby uzyskać leki na pogodę ducha.

ale jakoś.... przeszło.

styczeń ma się ku końcowi a ja czuję się dobrze. czuję się optymistycznie. :)

choć finansowo jestem w czarnej dupie. i jest to stan ustawicznie pogłębiający się. :/


w tym roku czeka mnie operacja żołądka. 

miałam robioną gastroskopię. wyszła duża przepuklina żołądka.

jak się ciut uspokoi z wirusem, to pójdę na konsultację do chirurga. pewnie jakoś w lecie się umówię.

ciekawa jestem też kiedy na nowo ruszą sanatoria???? przecież mam decyzję pozytywną z NFZ i w zasadzie w zeszłym roku na wiosnę już czekałam na wyznaczenie terminu. nawet babeczka z NFZ dzwoniła, aby uprzedzić, że mogę dostać termin....

kurde... nie chciałabym, aby to mi przepadło. byłyby to 3 tygodnie tylko dla siebie samej.