czwartek, 10 grudnia 2015

aż dziwne

dziwne jak nic.
a co takiego?

... że jakoś ostatnio dobrze się czuję.
nie biorę przecież dopalaczy (czyt. antydepresantów).
i mam dobry humor.
finansowo jestem w czarnej doopie u wielkiego czarnego murzyna....
to taka w zasadzie norma. :/
....no... nieee..... to  nie jest tak, że się do tej dooopy przyzwyczaiłam.
zdecydowanie nie.
doskwiera mi ciągły brak kasy, generalnie czuję się z tym deficytem i długami masakrycznie.... ale jakoś ostatnio nie czuję z tego powodu ściśniętego gardła i takiej bezradności pod tytułem:" a co będzie, gdy się rozchoruję (lub córa) i nie będę miała za co leków kupić?"

i jakoś tak... nie jestem wewnętrznie rozdygotana, nie chce mi się beczeć.
czarniejące myśli w głowie się nie plączą.

ostatnio nawet koleżanka w pracy wyraziła zdziwienie: Dorotka, a co ty tak dawno nie beczałaś?
a ta koleżanka to bardzo fajny osobnik.
ostatnio zaczęłam spisywać jej powiedzonka.
oto pierwsze:
przychodzę kiedyś do niej i pytam się: jak tam, Kasia?
a ona do mnie, takim fajnym, kobiecym głosikiem:
- oj... chujowo, Dorotka, chujowo.....

ciąg dalszy powiedzonek Kasi będzie :)
( a w zasadzie 2 kolejne już mam, ale nie powiem. będę dozować)

a że dzisiaj w pracy były przekazywane nam pewne  informacje.... więc opis stanu rzeczy wyrażony przez Kasię, jest adekwatny.  - a mnie to bawi :)

a wracając do mojego zadziwienia swoim dobrym humorem.
tak.
dziwię się.
nie powinnam, ale się dziwię.
powinnam się cieszyć - co też czynię.
ale jednak z nutą zadziwienia.


w poniedziałek jedziemy na drobne szkolenie.
hotel... wychodzi na to, że będzie luksusowo.
mamy mieć szkolenie sprzedażowe.... prosiłyśmy o trenerów zewnętrznych.... a wychodzi na to, że będą nasi... a wśród nich taka jedna dziunia.
i jakaś impreza będzie. :)




4 komentarze:

  1. To można rzec, że jednak całkiem dobrze jest. Oby się wszystko tak ułożyło jak Twoje samopoczucie. To jednak ważne jest, bo wtedy i inne dolegliwości są mniej uciążliwe. Widzę po sobie, jak mam gorszy dzień pod względem humoru to wszystko się jakoś psuje.

    Co do pisania prac zaliczeniowych to najgorzej jest według mnie zacząć. Potem powinno być w miarę z górki.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałoby się rzec: tak trzymaj z tym dobrym samopoczuciem. Nie ma sensu rozpaczanie nad przeciwnościami losu, bo to tylko zły nastrój nakręca.
    Tak się zastanawiam, skąd ja te szkolenia i związane z nimi imprezki znam?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie ostatnio rozwalil Petru mowiac do Pawlowicz:"prosze sie nie walic w leb jak do pani mowie"- tak to chyba lecialo?

    Niech dobra forma Cie nie opuszcza:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę Ci, żeby jak najdłużej dobry nastrój się utrzymywał :)

    OdpowiedzUsuń