piątek, 25 grudnia 2015

brutalnie

Szlachetna Paczka to bardzo słuszna i dobra inicjatywa.
ale jak sobie czytam opisy rodzin, które proszą o pomoc... to mnie cholera jasna bierze.

żeby nie było - pomagać lubię.
większość ubrań i zabawek mojej córy wywiozłam do domu pomocy samotnej matki.
jednak  część sprzedałam w komisie, gdy było cieniutko finansowo.

kiedyś też była u mnie w domu taka młoda dziewczyna z dzieckiem... marnie wyglądali... oddałam jakieś kurtki, buty, ciuszki....
potem bardzo żałowałam.
czemu?
kilka miesięcy później byłam u koleżanki mieszkającej na innym osiedlu.
gdy podchodziłam do klatki schodowej, widziałam dziecko stojące przy jakichś pakunkach.
a gdy wchodziłam już do klatki - minęłam się właśnie z dziewczyną, której dałam ubrania kilka miesięcy wcześniej. szła z drugim dzieckiem niosąc jakieś torby z produktami spożywczymi i ubraniami.
pomyślałam sobie: kurwa mać!
to jak ona codziennie "obskoczy" kilka bloków.... to różne produkty spożywcze będzie miała nawet w nadmiarze, ciuchów tyle, że.... myślę, że na jakiś handel to mogło iść, albo w komisach sprzedaje.

kilka lat temu cholera jasna mnie wzięła, gdy poczytałam sobie informacje o rodzinach, które miały być wspomagane przez mój wydział.

i w tym roku jest tak samo.

przeczytałam o rodzinie...... ona lat 28 a on 30... i.... 5 dzieci.
niezły wynik biorąc pod uwagę wiek kobiety.
czy to już nie jest oznaka bezmyślności?
jak najbardziej rozumiem potrzebę posiadania dzieci, rodziny.
ale jak jesteśmy biedni, nie mamy gdzie mieszkać - to zostajemy przy jednym dziecku i nie rozmnażamy  się bezmyślnie jak króliki!!!!!
pracuje tylko mężczyzna....jako kierowca.  niby po 15 godzin dziennie.... i dostaje pensję trochę ponad 1200zł na rękę (czyli jest to pensja minimalna) i tak wyliczenia są wykazane, że po odliczeniu kosztów mieszkania (970zł) zostaje im na JEDNĄ OSOBĘ W RODZINIE niecałe 300zł.
coś im się chyba pomyliło w obliczeniach. :/ ... albo kłamią.


i jak sobie to przeczytałam - to podliczyłam swoje finanse. na osobę wychodzi mi nieco ponad 300zł na miesiąc. to co? też mam pisać do szlachetnej paczki?
i jeszcze mogę sobie podkoloryzować, tak jak tamci.
są dodatkowo tacy "biedni" ponieważ jedno dziecko ma problemy ze słuchem i ma aparat słuchowy.... tak. to faktycznie co miesiąc ich straszliwie obciąża finansowo.

w sieci znalazłam:
 Aparaty słuchowe dla dzieci i młodzieży do 26 roku życia - refundacja obejmuje kwotę 2000 zł na aparat słuchowy oraz 60 zł na wkładkę uszną (przysługuje refundacja na dwa aparaty słuchowe). Niedosłuch musi przekraczać wartość 30 dB HL.

i myślę, że inne dofinansowania celowe np z mopsu na aparat by dostali.

są też dodatkowo "biedni" ponieważ drugie dziecko ma "przewlekłą chorobę niedoczynność tarczycy i wymaga kosztownej diety bezglutenowej"
ekhm....
opakowanie leku, który przyjmuję na niedoczynność tarczycy kosztuje 8zł i wystarczy na miesiąc (właśnie zerknęłam - mam opakowanie na 100 tabletek).
wskazane jest też przyjmowanie dodatkowo wit. D. fortuny to nie pożera. nie pamiętam ceny.
a dieta bezglutenowa??? - wymagana jest u chorych na celiakię.
dieta nie jest kosztowna. dieta jest wymagająca myślenia i komponowania innego typu posiłków, jest bardziej pracochłonna, ponieważ na śniadanie nie można sobie rzucić wędlinki na chlebek.... trzeba coś innego wymyślić, ale z NORMALNYCH produktów.
przy chorobach tarczycy czytałam o różnych opiniach - ale dieta nie jest wymagana, pełnić może  funkcję wspomagającą.
a moja endokrynolog powiedziała wręcz, że przy chorobach tarczycy taka dieta nie ma znaczenia.
ja gluten ograniczyłam dla wypróbowania.... i okazało się, że ograniczenie to ma bardzo pozytywny wpływ na funkcjonowanie moich kiszeczek. ;)

dzisiaj też w tv widziałam wywiad z inną rodziną....
widać, że młodzi ludzie z..... 4-ką dzieci, maluchy..... gnieżdżą się w kawalerce.
cieszyli się, że szafę dostali, bo nie mieli.... cieszyli się, że pralkę dostali.....

LUDZIE!!!!!
coś mi się robi!!!!
nie macie gdzie mieszkać, kiepsko zarabiacie.... a dzieciaki na świat sprowadzacie!
nie żyjemy w średniowieczu i coś takiego jak antykoncepcja jest. a jeżeli ktoś jest wierzącym, prawdziwym katolikiem... to.... wstrzymuje się od współżycia. bo na kalendarzyk  małżeński to ja bym nie liczyła zbytnio. :/

albo...
kiedyś była informacja o bezrobotnym ojcu samotnie wychowującym 2 pary bliźniaków. żona mu kilka lat wcześniej umarła.... szkoda prawda?
ale wystarczyło się wczytać... facet po 50-tce.... jedne bliźniaki w podstawówce.... a drugie bliźniaki... to chłopaki w wieku dwudziestu kilku lat.... to kurde... 3 dorosłych facetów nie potrafi zarobić nawet dorywczo na swoje utrzymanie????
koleżanka z pracy znała ich  z widzenia.... dała buty sportowe dla ojca....
potem widziała faceta w butach od niej podpitego pod "budką" z piwem. :/

albo....
u mnie w pracy wyczytałam też, że jakaś kobieta ma 3 dzieci, nie pracuje, mieszka z matką, też nie pracującą. kobieta nie może iść do pracy, ponieważ nie ma z kim dzieci zostawić..... bo mama cierpi na nerwicę....
a rozwaliło mnie stwierdzenie, że jej dzieci śpią pod kocami, bo kołdry nie ma....

kurde... to jak ja się od męża wyprowadzałam po 10 latach małżeństwa,  to moim "majątkiem" były ubrania moje i córki, kwiatek.... kołdrę i poduszki dla siebie i córki zabrałam.
miałam też stary samochód, który był sfinansowany z kredytu.
a.... talerzy, kubków i sztućców nie miałam.
i pod kilku innymi względami też było nieciekawie.


zdaję sobie sprawę, że są rozmaite sytuacje życiowe, są różne nieszczęścia - i tu trzeba pomagać.
ale skąd mam wiedzieć, którzy naprawdę pomocy potrzebują, bo im się życie zawaliło....
....a którzy po prostu są bezmyślni w robieniu dzieci, leniwi i cwani?

policzyłam sobie - ja też nadaję się do szlachetnej paczki. pomimo tego, że poprzestałam w płodzeniu dzieci na jednej sztuce.
...ale to ode mnie oczekuje się pomocy innym.


ps.
dopisuję, po pierwszej edycji.

a jak PiS zatwierdzi program 500+ to takie rodziny, a i owszem, dostaną kupę kasy.... a ja dalej będę starała się przetrwać od pensyjki do pensyjki. bo pracuję uczciwie, mam 1 dziecko i nie zasługuję na pomoc.

17 komentarzy:

  1. Teraz tym dzietnym się poprawi, wszak na każde dziecko 500 zł się będzie należeć. Ciekawe, czy załapiesz się na to jedno, nie chcę się wtrącać w Twoje dochody, ale jeśli nie, to żałuj, że nie masz dwójki albo i trójki:) Przy większej ilości może w ogóle nie musiałabyś pracować? Nie wiem ile masz lat, ale może warto to przemyśleć?
    To oczywiście wolne żarty i proszę o wybaczenie, że tak w dodatku przy świętach, ale coś mi się zdaje, że temu rządowi zależy na coraz większej patologii, wszak w cenie zaczyna być bezmyślność. I ja nawet domyślam się kto za to w ogólnym rozrachunku zapłaci. Bo żeby komuś dać, komuś trzeba zabrać.
    Pięknie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha! właśnie zrobiłam dopisek o tych pięciu stówkach :)
      ja na swoją córę nic nie dostanę, bo jednak "powodzi" mi się i zarabiam więcej niż to minimum.

      rozmnażać już się nie będę.
      odpowiedniego dawcy materiału genetycznego brak... a i wiek ku temu nie sprzyjający.... lada miesiąc 41 będzie. :/

      Usuń
    2. To Ty strasznie młoda jesteś. Nie, do niczego nie namawiam, ale szanse przecież wciąż masz :)
      Mam dokładnie takie samo zdanie na temat programu 500+, bo tym ludziom zawsze będzie mało.

      Usuń
    3. młodość-starość to rzecz względna :)
      ostatnio od mojej córy dowiedziałam się: Mamuś... to ja jestem w kwiecie wieku a ty już dawno przekwitłaś!

      czy to nie jest padalec z tej mojej córy?

      ale dziadek rzucił lepszym tekstem. a było to jakieś 3 lata temu.
      na wsi umarł jego sąsiad.
      komentarz dziadka: toż to młody chłop był!
      a dziadek dobiegał wtedy 90-tki

      :)

      Usuń
    4. zapomniałam dopisać, że sąsiad dziadka miał w chwili śmierci 76 lat

      Usuń
  2. Toż właśnie z powodu tej względności napisałem, że strasznie młoda jesteś :)
    Dziadka jeszcze rozumiem, ale Twoja córa?! Musisz jej wytłumaczyć, że ona dopiero w stadium pąka kwiatowego, Ty wszak w pełni rozwiniętym (czyli najdoskonalszym) kwiatem jesteś...

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałem dopisać: ona, córa tak właśnie poczuje się za te dwadzieścia lat :)

      Usuń
  3. No 29 będę już wszystko wiedział co jest konieczne z badań,jak wszystko może się układać itp.

    Ano też tak samo myślę, poza tym się nie wybieram nigdzie, nie ten wiek jeszcze.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomóc nie da się każdemu, więc tę pomoc trzeba selekcjonować mocno. I niestety jest cała przeogromna grupa osób, która taką pomoc traktuje jako sposób na życie i źródło utrzymania. Taki styl. Nie chcę nikogo osądzać, ale.. U mnie też były słabe momenty, kiedy jako dzieciak nie potrafiłam jeszcze pomóc mojej mamie za bardzo. Ale nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ona miałaby prosić o pomoc w ten sposób. I podobne poglądy wpoiła mi. Dlatego też postawa takich ludzi jest dla mnie nie do pomyślenia. A najbardziej cierpią na tym niestety ci prawdziwie potrzebujący. Smutne to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w moim rodzinnym domu też było bardzo nieciekawie przez ojca alkoholika. mama nawet z niedożywienia i niedoleczonych chorób zachorowała na gruźlicę. :( dawała sobie radę sama. i tego też się od niej nauczyłam. ... choć teraz pójdę do urzędu miasta - wywiesili ogłoszenia o jakichś nowych zasadach dofinansowania czynszu mieszkaniowego.... ale coś mi się zdaje, że nic nie dostanę. pracuję i zarabiam ... więc bogacz jestem.

      Usuń
  5. Wiesz znam większych cwaniaków. Matki z 2 dzieci mieszkające w Polsce, czyli wychodzi, że dochód na osobę równa się zero.
    Natomiast mąż za granicą w Austrii, tym samym stamtąd po 100 euro na dziecko, oraz pół pensji męża. Tu zaś bidulka matka pisze o wszelkie zasiłki z gops i dostaje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Sumienie ...jakie to wględne pojęcie. Trudno jest oddzielić cwaniaków od naprawdę potrzebujących. Robi to kościół ,Szlachetna Paczka ,wolontariusze. Ale cwaniak i oszust zawsze się wkręci i umie czerpać profity z tego ,co mu się nie należy. Rozbudowana administacja dmucha w papierki ,zamiast popędzić swoich pracowników w tzw. teren. i to wielokrotnie .Wtedy widać najlepiej. A zaświadczenie o zarobkach często jest fałszywe. O to wcale nietrudno.
    Nie dziwię się Twojemu oburzeniu ,ja myślę podobnie. A z drugiej strony ci naprawdę
    potrzebujący wstydzą się wyciągać rękę. I koło się zamyka .
    Podam przykład ,byłam u koleżanki i ona pyta ,chcesz topionych serków i żółtego sera? Mówię ,jak masz za dużo to daj ,a skąd masz?
    Od J. piętro wyżej lub niżej nie pamiętam ,lekarz psychiatra z prywatnym gabinetem ,ma takie chody w Mopsie ,że to co dostał od nich /a miało być dla ubogich / nie mieści mu się w lodóce i poprosił ,czy może trochę zostawić u mnie .A ja ,mówi koleżanka ,głupia się zgodziłam ,ale kiedy chciałam mu to rzucic na pysk to powiedział ...a ..wyrzuć na śmietnik!
    No ,żesz ,jasna kurwa!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobroczynność powinna być wpisana w nasze życie powszednie.Ale z drugiej strony nie powinniśmy dać się wykorzystywać przez tych,którzy najgłośniej się jej dopominają.A nie mają ku temu podstaw.Nieraz ten potrzebuje podania pomocnej dłoni kto usuwa się w cień,bo wstyd mu poprosić.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurczę. Przeczytałam dwa razy. I wiesz jak jest , bo wiesz jaka jest moja sytuacja, i tak sobię myśle, że nawet pokusze się o stwierdzenie, że zakuło mnie w środku. Tak zakuło. Bo niby ja wiem jak jest....ale pomyślałam sobię, że może faktycznie ja jestem przez innych postrzegana ... ? Jak bezmyślna maszyna do robienia dzieci ? Hmm.. no, ale mniejsza o większość jak jestem postrzegana ja, czytasz mnie od jakiegoś czasu, i chyba co nieco już wiesz, wiesz co myślę, na temat pochopnego oceniania ludzi. ;) a mnie to już wogóle ;) Wiesz z tym pomaganiem jest różnie... 0 powiem Ci z własnego doświadczenia, jako weryfikująca rodziny potrzebujące.. że ciężko jest a i owszem. Podstawą takiej weryfikacji jest dokumentacja- reszta to wywiad o ile jest taka możliwośc, o ile nie, jakaś rozmowa itd. Grupy pomocowe, fundacje, to sztab ludzi i wielka , ale to wielka praca. Uwierz. Żeby pomóc innym musisz się mocno nazapierdlalać. Mało tego, wiesz co ? NIGDY nie masz gwarancji, że pomoc zostanie dobrze wykorzystana, że pójdzie w dobre ręce, że nikt tego nie przetrwoni, nie sprzeda, nie zmarnuję. Ale... moim zdaniem JEDNA dobrze zaopatrzona rodzina, wynagrodzi Ci dwie nieuczciwe. Wiem, że wiekszość społeczeństwa ma poczucie niesprawiedliwości. Wiesz jak reagują ludzie, którym proponowałam zrobienie paczek na świeta dla zupełnie obcych dzieci ? '' A czy moimj ktoś robił?'' ''Mnie nikt nie daje''. I ja to też jestem w stanie zrouzmieć. Kwestia pomagania to tylko i wyłącznie Nasze wybory. Nie chcesz nie dawaj 100 złotych, kup dziecku lizaka, nie chcesz kupic lizaka, podaruj mu buty, nie buty, to może zapytaj jak mogłabyś pomóc, ale nie popadajmy w paranoje, nie przestawajmy pomagać, myśląc że wszedzie czają sie oszuści. Są owszem, ale.... nie próbujmy dostrzegać go w każdym, bardzo Cię prosze ;) Serdecznie pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego w tytule napisałam "brutalnie".

      ja też przez innych jestem oceniana. i też niejednokrotnie zakuje w środku. a przecież wiem, jak u mnie jest i dlaczego.

      Usuń
  9. Całkiem "fajny" temat na ten świąteczny czas :)
    Jak się chce szukać to naciągaczy zawsze się znajdzie. Ale cwaniaków jest pełno również u tych bogatszych. I to ci właśnie są moim zdaniem najgorsi.
    Problem jest w tym że nam jest zawsze mało. Chociaż mamy dużo to uważamy że wciąż za mało. A jak my mamy za mało to wiadomo że nie będziemy tolerować że ktoś dostaje coś a my nie.
    Moim zdaniem stanowimy prymitywne społeczeństwo. A ta cała nasza cywilizacja to puste słowo. Nie wyobrażam sobie wysoko rozwiniętych światów gdzie toleruje się ubóstwo.
    A różnie się ludziom życie układa. Różne też mamy charaktery. Tacy jak potrafią o siebie zadbać sami. Ale są i tacy którzy tego nie potrafią. I co? Odstrzelić takich.
    Pomaganie ma sens. Nawet jeśli przy okazji znajdzie się ktoś kto to wykorzystuje nieuczciwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano fajny.
      tylko tak jakoś jestem przewrażliwiona w tej kwestii.

      pomagać trzeba. ale ta pomoc też musi mieć swoje granice.

      Usuń