poniedziałek, 7 grudnia 2015

nie/ciekawa sytuacja

no to w tym tygodniu poznam naszego dzielnicowego.

wczoraj wieczorem  miałam niezbyt ciekawą sytuację.

do patologii mieszkającej piętro niżej przyjechała policja.
akurat wchodziłyśmy z D. do bloku, gdy z windy  wysiadała z nimi policja.
gdy już byłam w mieszkaniu okazało się, że muszę wrócić do samochodu, ponieważ zapomniałam zabrać telefon i dokumenty.
wychodzę z bloku... a tam radiowóz wciąż stoi a obok lamentuje sąsiadka.
ominęłam ją łukiem i poszłam do samochody.
tam "naskoczył" na mnie sąsiad.
był pijany.
stosując wulgaryzmy w ramach przecinków, zaczął mnie "prosić" abym na  wieczór została opiekunem prawnym ich dziecka . podleciała lamentująca sąsiadka.
i jedno przez drugie "błagało" mnie wtrącając wulgaryzmy, abym ratowała ich dziecko, bo policja je zabierze. niewiele rozumiałam z tego słowotoku.
podeszłam do policjantów...
okazało się, że chcą im zabrać dziecko, ponieważ obydwoje są pijani.
policjant powiedział, że dziecko musi mieć opiekę na czas wytrzeźwienia obojga rodziców...
spokojnie odmówiłam i poszłam do samochodu.
no ale potem sąsiad jeszcze do mnie podszedł i niezbyt miłym głosem zaczął mnie "namawiać" żebym jednak się zgodziła, żebym ratowała ich dziecko... i kilka innych tekstów puszczał.
gdy krótko acz stanowczo odmówiłam, usłyszałam łącznie z przekleństwami:
- to ja ci się jeszcze za to odwdzięczę!

- ... grozi mi pan????

i tak jeszcze ze 2 razy zapewniał, że za brak pomocy w ratunku dziecka, on mi się odwdzięczy....

jak to usłyszałam,  to aż się we mnie zagotowało.
podeszłam  z powrotem do radiowozu i poprosiłam, aby sobie zapisali moje dane z informacją o grożeniu.
dzisiaj byłam w naszym komisariacie, ale już nie zastałam dzielnicowego.
chcę, aby sobie  zrobił służbową notatkę w razie, gdyby sąsiad jednak zaczął coś robić niedobrego.


fajnie, co nie ?

8 komentarzy:

  1. Mam swoje zdanie na temat patologi, ale nie powiem, musiałbym używać wspomnianych przez Ciebie przecinków. Ale będę szczery, nie zazdroszczę Ci teraz. Przypuszczam, że sąsiad przy następnej okazji znów będzie się wygrażał. Chyba bliżej poznasz dzielnicowego. Bliżej i częściej. Samo życie z patologiczną rodziną w roli sąsiadów.
    Mimo wszystko życzę by jednak sąsiedzi zapomnieli...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nic się nie martw ,oni tzn sąsiedzi są tylko mocni w gębie i to po pijaku.Nie mają nic oprócz pogróżek.Szkoda tylko dziecka ,czy dzieci ,ile ich tam jest.Niestety policja nie miesza się w tzw. sprawy rodzinne ,dopóki nie dojdzie do tragedii.Ileż to razy maltretowane żony wycofywały skargi na mężów pijaków ze strachu przed nimi. I to jest prawda ,rozjuszony pijus ,kiedy dowie się ,ze żona na niego nasłała policję mści się okrutnie ,nie szczędząc razów.
    Nie bój nic ,oni się pogodza w łożku i będzie sielanka ...do następnego razu.

    OdpowiedzUsuń
  3. rzeczywiście nieciekawa historia... chyba obawiałabym się trochę... niewiadomo co takiemu roi się w głowie?
    dobrze, że w moim bloku nie mieszkają takie...elementy.

    OdpowiedzUsuń
  4. My jeszcze musimy poznać naszego dzielnicowego. Bo jak na razie zna go tylko sąsiadka, obok której zagościła właśnie podobna patologia (wspominałem w notkach parę razy o tej ,,cudnej" parze co chodzi obok do mieszkania pić wódkę z takim starszym panem). Słusznie zrobiłaś, bowiem właśnie takie notatki służbowe nawet mogą być bezcenne, a przy okazji jest to pewne zabezpieczenie przed takim elementem społecznym.

    Życzę poprawy sytuacji, ewentualnie rzadszych kontaktów z sąsiadami takimi.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. byłam u dzielnicowego. powiedziałam co i jak było. stwierdził, że raczej nie powinno być zagrożenia za strony tej patologii. no ale... jak się napije... i go złość weźmie, że mu dziecka ukochanego ratować nie chciałam....

    w tym bloku mieszkam 6 lat.
    o tym, że się u nich bardzo źle dzieje, dowiedziałam się już w pierwszym miesiącu mieszkania. sąsiad dał żonie niezły łomot... a dwa dni później tak się kochali, że jęki sąsiadki pół osiedla słyszało - lato było upalne i okna wszędzie pootwierane. i niejednokrotnie widziałam ich radosną komitywę po kolejnym łomocie.

    jakoś do tej pory było zawsze uprzejme "dzień dobry" i sąsiedzkie kurtuazyjne pogaduchy przy windzie.

    ciekawe, jak się sąsiedzi zachowają przy następnym spotkaniu?

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeżeli był pijany to może nie za bardzo był świadomy co i komu groził. Może możesz czuć się bezpiecznie.
    Ale sytuacja nie do pozazdroszczenia.
    Ale apropo policji to też nie mam dobrego zdania. Dzielnicowy powinien bardziej się zaangażować a nie stwirdzać że raczej nie powinno być zagrożenia. Na nie powinno być to Ty się raczej nie możesz opierać.
    Mam nadzieję że rozejdzie się po kościach i nie będziesz miała dalszych nieprzyjemności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama nie chciałam, aby dzielnicowy z tym gościem rozmawiał na ten temat.

      Usuń
  7. Ehh niefajnie mieć takich sąsiadów. I dziecka szkoda :(

    OdpowiedzUsuń