oklapnięta jestem.
brak mi energii i entuzjazmu.
porobiło mi się tak po wizycie u dietetyka.
jeszcze przez jakiś czas trzymałam się... ale teraz...
nie mam siły.
nawet już nie ciągnie mnie na basen czy salę, aby poćwiczyć. już chyba ze 2 tygodnie nigdzie nie byłam.
straciłam sens, wiarę i serce w to, co robiłam.
dietę dalej trzymam, ale nie widzę najmniejszego choćby rezultatu.
w pasie tyle samo, wagi nie mam, więc się nie ważę... ale skłaniam się już do tego aby zacząć wymieniać bieliznę na rozmiar większy :/ zaczyna mi być ciasno :/
w pracy dostaliśmy zgodę na nadgodziny, więc będę trybiła. trzeba jakoś się wspomagać finansowo.
U kurczaki widzę nieco u Ciebie.
OdpowiedzUsuńMoże zmień rodzaj aktywności, bo tu może być pies pogrzebany, że nie ciągnie Cię do poprzednich, ,,starych" aktywności? Tak mi się wydaje jakoś.
@_@ Kurczaki wybacz, że tak Ci narobiłem smaku na zwiedzanie. Od dziś już wracam w dawne tory.
Pozdrawiam!
smaka na zwiedzanie mam zawsze! :)
OdpowiedzUsuńprzestaje mnie ciągnąć do jakiejkolwiek aktywności... :(
Jest pewien radykalny sposób, choć nie polecam. Niejaki Ghandi żył trzydzieści dni bez jedzenia i przeżył. Skóra i kości. Aby umrzeć, musiano go dobić (udany zamach na jego życie).
OdpowiedzUsuńSorry za tak makabryczną anegdotkę, ale myślę, że przesadzasz z tą otyłością, tzn. za bardzo się nią stresujesz, a stres sprzyja tyciu.
Pozdrawiam :)
do stresowania się mam kilka innych tematów.
Usuńtycie pełni funkcję gwoździa.
jeszcze mi daleko do otyłości, ale rozmiar 42 już mi się kłania.
przymus kupowania większych rozmiarów ubrań to nie moja przesadzona wyobraźnia.
Rozmiar 42 jest ze wszech miar kobiecy!! Jeszcze przy Twoim wzroście! Nie ma się czym martwic.
OdpowiedzUsuńPodam Ci jednak mój sposób na utratę wagi.10 lat temu miałam nadwagę ,tak ok.6 kg.I zakochałam się na śmierć i życie.I wtedy w GŁOWIE pojawiła się myśl.Muszę schudnąć ,aby się podobać. I tak nastawiłam sobie mózg na schudnięcie ,że bez ŻADNEJ diety osiągnęłam cel .Trwało to pół roku i straciłam 10 kg.Znajomi nagabywali mnie ,jaką to dietę cud stosuję ,nikt nie chciał uwierzyć ,że żadnej.Ale nie mówiłam o zakochaniu.To było tylko w mojej głowie.
Zakochanie okazało się z wzajemnością i do dziś nie wiem ,czy kilogramy miały i mają tu jakiś udział.
WSZYSTKO ZACZYNA SIĘ W GŁOWIE.
Powodzenia.
:) nie ma co! metoda świetna, ale chyba najtrudniejsza.
Usuń... wiesz... jak się miało rozmiar 38... a często i 36... to teraz ciężko mi na siebie patrzeć :(