sobota, 13 sierpnia 2016

prawa fizyki...

... te najbardziej tajemnicze i nieodgadnione
... te zdradzieckie w swej sile....
... te, które swojego czasu mnie zaatakowały znienacka ...

... w tym tygodniu dopadły mojego brata.

brat mój nie ogarnia nawet po kilku dniach przemyśleń - jak to się mogło stać??!!

ON - facet wysoki, duży i całkiem ciężki... poważny policjant wydziału kryminalnego wykonujący właśnie poważne czynności służbowe.... wsiadając do samochodu również służbowego... fiknął fachowego koziołka. ... mało służbowego.

jakoś noga mu się zsunęła z krawężnika. jakoś złapał ręką za drzwi samochodu niby się przytrzymując... ale mściwe prawa fizyki docisnęły go do ziemi i doprowadziły do rozwalenia łokcia i bolesnego skręcenia kostki... jak również chyba coś tam się nieciekawego z więzadłami chyba porobiło.

gdy mnie zaatakowały prawa fizyki - jakoś się wybroniłam przed złamaniami, choć blisko było.
i chyba dlatego teraz prawa fizyki postanowiły dopaść mojego brata. :/

no i teraz siedzi sierota (czyt. mój brat) w domu... kule 2 leżą obok.... i jakoś sobie po domu kuśtyka.

i taki to właśnie prezent prawa fizyki ofiarowały mojemu bratu na 40-te urodziny.


bratowa z tego powodu jest jeszcze bardziej (a można bardziej???) umęczona życiem niż zwykle.
... biedaczka musi mężowi swemu podawać do ręki herbatkę, jakieś jedzenie.....
no i ... trauma - musi sama jeździć na zakupy!!!!
moja mama już nie może słuchać jej ciągłego jęczenia dokładnie na wszystko.




1 komentarz:

  1. W sumie prawa fizyki "atakują", jak to piszesz, cały czas, w każdej jednej sekundzie i jej ułamku ;-).

    OdpowiedzUsuń