czasami (raczej powinno być:często) jak sobie zaplanuję, że coś "domowego" zrobię - to wszystko dookoła przeszkadza, albo dopada mnie jakiś psychiczno-fizyczny niedowład. i nici z planów.
a ten weekend minął mi całkiem aktywnie :)
z rzeczy zaplanowanych miałam tylko to nieszczęsne gotowanie.
porobiłam w sobotę zakupy i zabrałam się do pitraszenia... i wypitrasiłam porcji obiadowych dla siebie i córy na 2 tygodnie :D wszystko elegancko poporcjowane, popakowane w pojemniczki i poukładane w zamrażarce. tylko wyciągać!
jestem zadowolona z tego, choć nogi mnie bardzo bolały od sterczenia w kuchni przy garnkach. :/
a poza tym...
wypucowałam mieszkanko :)
najbardziej jestem zadowolona z porządków w kuchni.
powyciągałam wszystko z szafek, wszystko pomyłam, posegregowałam, powyrzucałam co niepotrzebne a część spakowałam do oddania dla mamy - może jej się przyda.
i okazało się, że mam jeszcze sporo miejsca na półkach :)
ogarnęłam też solidnie łazienkę, przedpokój i mój pokój :)
córcia ostatnimi czasy ładnie pilnuje porządku u siebie. i tylko czasami robi się chwilowy sajgon ;)
wczoraj też pojechałam na myjkę ręczną wypucować cytrusa. dla mnie to relaks i przyjemność.
długo czysty nie będzie -na parkingu przed blokiem ciężko jest znaleźć miejsce nie pod lipą :/ wczoraj jakoś mi się udało :)
i powiem wam, że... nawet najlepsza kawa na świecie posolona nie będzie smakowała dobrze. :/
na szczęście dużego łyka nie wzięłam.
niedawno pomalowałam sobie pazurki na różowo.
ekhm... tak.
ja i różowy.
przyznaję się.
ale za to czarne wzorki sobie wymalowałam. o!
zaraz zabieram się za prasowanie :) uwielbiam zapach świeżości i układanie ubrań w kosteczkę :)
to odwaliłas kawał dobrej roboty;)
OdpowiedzUsuńja "jedynie" posegregowałam i wywaliłak niepotrzebne rzeczy z wielkich szaf w przedpokojach. i padłam. zawze jak chcę sprzątać "nagle słabnę"
:) no to też sporo zrobiłaś!
OdpowiedzUsuńja nic nie planuję w sprawie sprzątania i czasami w domu robi mi się totalny sajgon tak po całości :)
jak nie mam siły - to nie mam!
ale jak dostaję "speeda" to nie patrzę, czy to piątek, świątek czy niedziela - zabieram się do roboty, bo taki dzień może znowu prędko nie nastąpić i moje mieszkanko zagruzuje się totalnie.
i nawet nie jestem zmęczona :)
Tak się nie chwal, bo zaproszę Cię na porządki u mnie. Coś do prasowania też by się znalazło :)
OdpowiedzUsuńSerdeczne dzięki za wsparcie na moim blogu. Kiedy Ty znalazłaś na to czas?
Pozdrawiam pięknie :)
a widzisz - nie zawsze mi się chce, choć lubię.
Usuńdziś też pazurki wymalowałam ale do prasowania już mi się zabierać nie chciało.
za to w końcu skończyłam czytać niewielką biografię Konopnickiej :)
po tygodniu biwaku, niedospania i ciężkiej pracy z emocjami nic mnie nie zmusi do prac domowych i gotowania, nie ma takiej siły :)
OdpowiedzUsuńnie dziwię się :)
UsuńA ja marzę o tym ,by mieć tyle siły ,by móc wziąć się za sprzątanie ,prasowanie ,układanie.Na razie robią to za mnie inni ,ale wolałabym po mojemu.Zdana na dobrą wolę bliskich osób ,nie mogę krytykować ,że coś jest nie tak .
OdpowiedzUsuńTeż lubie ubrania w kosteczkę.
poczekaj, poczekaj! jeszcze się nasprzątasz! :)
Usuń