niby coś tam się dzieje, ale nie do końca.
trochę mi się chorowało - zatoki. niby siedziałam w domu, ale jakoś czas przeciekał między palcami.
w pracy - kierownictwo wykazuje się co raz większą kreatywnością. co jeszcze wymyślą? już nie jesteśmy dla nich ludźmi. ... odczłowieczone istoty z sekundowym rozliczaniem czasu pracy. wymagają od nas nachalnego wciskania klientom kont. jeżeli nie będziemy w rozmowie wystarczająco namolni - obrywamy w ocenach rozmów. :/
a na studiach - powolutku do przodu. :)
robiliśmy też w ramach zaliczenia projektu antropologicznego przedstawienie dla niepełnosprawnych dzieci zgromadzonych w takim jednym stowarzyszeniu.
byłam Krasnalem Brzdącem. a raczej Krasnalicą :). 3 sztuki Krasnalic nas było :)
była też dla dzieciaków zabawa karnawałowa.
mam pewne odczucia związane z tym wszystkim.... nie są te odczucia "prawomyślne" i takie jak "powinny prawidłowo" wyglądać.... no ale cóż. z pewnymi poglądami zawsze odstawałam od "poprawności". mam koleżankę położną (uwielbiającą swoją pracę i maluszki), która kiedyś w przelocie rzuciła tekstem, który idealnie pasuje do moich odczuć....
ale o tym z pewnością napiszę będąc w pełni świadomości, że pewnie za to oberwę.
teraz już zmykam - idziemy z córą na sushi :) mniam :)
na zakończenie 1 semestru w szkole córa ma średnią 4.12.
powiedziała, że powalczy o czerwony pasek na koniec roku :)
fajna mi kobietka z mojej córy rośnie :)
Moje poglady tez w wielu kwestiach odstaja od tych uznawanych za 'powszechnie poprawnych'.
OdpowiedzUsuńPowodzenia w nauce dla Cie i cory i smacznego:)
Wymagania pracodawców są niestety czasem z dupy wzięte, a Ty się musisz z tym męczyć. Niewielki wpływ mamy na to, co zrobić.
OdpowiedzUsuńGratuluję córy - na pewno dostarczy Ci jeszcze wielu powodów do dumy :)
Tobie rośnie??? Ej ej chyba nie myślisz jej trzymać w domu do końca świata ;)
OdpowiedzUsuń