i jak zwykle poświątecznie jestem przeżarta. okołosylwestrowo też sobie podjadałam nieźle.
plan naprawczy ma polegać na tym, że bardziej będę się wczuwała w naginanie na basenie - znaczy się częściej ma być i mocniej, w szybszym tempie. nad kraulem muszę popracować jak również muszę się bardziej wczuwać w motylka - już wiem, że udało mi się kawałek basenu przepłynąć - więc jakiś początek jest :) popracować nad tym muszę.
na siłownię też muszę częściej zaglądać - choć na siłce to w zasadzie na wariacie (czyt. orbitreku) tylko ćwiczę. ale takie pół godziny w szybkim tempie akurat mi pasuje. będę się starała ten czas wydłużyć.
no i sauna :) lubię się wypocić.
z córą już umawiamy się na zmianę sposobu jedzenia - więcej zieleniny ma być.
tak jak w ostatnich latach nie robiłam postanowień noworocznych - tak w tym roku właśnie to czynię!
chcę odzyskać moją dawną figurę!!!!!!!
i jeszcze...... żeby mi się w uczuciach poukładało.... ale to akurat jako plan/postanowienie nie da rady funkcjonować.
A ja trzymam kciuki, żeby wszystkie te postanowienia się spełniły. Czy są zależne od Ciebie, czy nie do końca, to już nieważne. Powodzenia! A za basen podziwiam, bo to coś, do czego ja się za nic w świecie zmusić nie mogę.
OdpowiedzUsuńPowodzenia w realizacji postanowien i wszystkiego najlepszego w Nowym Roku:)
OdpowiedzUsuńJa też lubię jeść, na szczęście nie mam specjalnych problemów z tyciem :)
OdpowiedzUsuńOdzyskać dawną figurę lub ewentualnie zaakceptować nową ;)
OdpowiedzUsuń