niedziela, 10 lipca 2016

i wróciłam

wyjazd był niestety bardzo krótki.
ale i tak był fajny.

wyjechałyśmy w czwartek rano i jechałyśmy 6 godzin wliczając w to 30 min. na mc donalda.
bez problemu było, bez korków i tego typu sensacji. jechało mi się świetnie, super relaks :)

natomiast powrót....
wracałyśmy w sobotę.
spodziewałam się, że korki przy wjeździe do Zakopanego będą w piątek popołudniu lub sobotę rano a przy wyjeżdżaniu z miasta korki mogą być w niedzielę popołudniu.

gdy w sobotę rano się obudziłyśmy było już po nocnej burzy. na niebie było dużo szarych chmur ale i fragmenty błękitnego nieba z przebijającym się słońcem. miałyśmy jeszcze sobie pospacerować po mieście i po obiedzie miał być wyjazd.
no ale na niebie było dosyć dynamicznie: na przemian padało i się trochę przejaśniało.
córa stwierdziła, że nie ma sensu zostawać, żeby moknąć.
... więc wyruszyłyśmy w drogę powrotną o godz. 11.
....i....
do autostrady pod Krakowem jechałyśmy 3.5 godziny.
ostatecznie do Lublina wjechałyśmy o 19-tej

ale i tak świetnie mi się jechało - uwielbiam to!


i jestem pewna na 1000% - mój następny samochód MUSI mieć pod maską zdecydowanie większą ilość koni mechanicznych. MUSI bez dwóch zdań!!!!
moim cytrusem jeździ mi się dobrze i wygodnie, ale jeżeli chodzi o jazdę pod górkę, o wyprzedzanie i przyśpieszanie... tu niedomaga bardzo.

4 komentarze:

  1. najważniejsze, że było fajnie:) a pogoda niestety często-gęsto krzyżuje najróżniejsze plany i mam nadzieję, że będzie łaskawa w najbliższy łykend bo w 10 osób robimy zajazd na Zakopane:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tu jestem antyfeministą. Dla kobiet taka moc silnika tylko w postaci ciągnika! :)))
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń