środa, 21 października 2015

zdenerwowałam się (wersja soft)

córa zaczyna leczenie ortodontyczne.
będzie nosiła aparat.
ortodontka zaleciła wyrwanie górnej 4-ki.
znalazłam dużą prywatną przychodnię (nawet szpital mają) z kontraktem nfz.
dzisiaj miało być wyrywanie. w pracy wzięłam sobie dzień wolnego.
i....
dupa.

....zęba nie wyrwali.
myślałam , że wybuchnę.
szkoda, że nie potrafię robić awantur - przynajmniej bym sobie ulżyła.

Gdy rejestrowałam córę jasno zaznaczyłam, że chodzi o wyrywanie zęba.
jednak, gdy lekarka zobaczyła zdjęcie rtg... stwierdziła, że jest to za trudne dla niej i się tego nie podejmie. poprosiła drugiego lekarza - powiedział, że może razem dadzą radę.
a przecież nie poszłam tam po to, aby dwóch lekarzy jakoś dawało radę!
... inną zaproponowaną opcją przez panią doktor było.... płatne wyrywanie zęba przez chirurga.

coś mnie trafiło!
zapisuję dziecko na wyrywanie zęba a kobieta zęba wyrwać nie umie.... to po jakiego grzyba do niej zapisują na wyrywanie?

wielka, wielka szkoda, że awantury zrobić nie umiem... przydałaby się dla mojego zdrowia psychicznego. rozładowałabym się.
a tak.... wszystko w sobie duszę, wszystko się we mnie kotłuje.

czuję się jak dziad, którego nie stać na opiekę medyczną.

1 komentarz:

  1. Jeśli napisanie tej notki nie przyniosło Ci wyraźnej ulgi, mam wątpliwości, czy awantura sprawiłaby coś więcej. Tak już mamy z tą naszą psychiką. Swoją drogą, ja bym się cieszył, że lekarz nie podejmuje się zabiegu, co do którego nie ma pewności, czy mu się powiedzie. Tym, że trzeba szukać innego – już mniej.
    Pozdrawiam pięknie

    OdpowiedzUsuń