zawsze miałam problem z przedmiotami ścisłymi.
na polskim mogłam analizować nawet najbardziej bezsensowne wiersze, gdy nauczycielka zadawała jakieś pytanie - oczy wszystkich dziewczyn były skierowane na mnie. byłam ich deską ratunku.
i jako deska zawsze starałam się wspierać klasę. (klasa żeńska)
natomiast przedmioty ścisłe....
cóż....
nawet drzazgą nie byłam.
choć nie.
drzazgą jednak byłam.
takie całkiem okrągłe zero jednak ze mnie nie było.
tak.
byłam i jestem matematyczną drzazgą.
ale dzisiaj nawet w to zwątpiłam.
do liczenia musiałam użyć paluszków.
chodzi o to..... ile lat kończy teraz moja córka.
urodziła się w 2001 roku.
gdy rodzinka wchodziła z prezentami padło pytanie: to ile kończysz lat?
D. mówi, że 13.
ja zdziwiona, poprawiam że 14.
bratowa, D. i mama huzia na Józia (czyli na moją biedną osóbkę), że D. ma rację.
brat mnie po cichu wspiera... ale nas we trzy zakrzyczały.
no to ja uszy po sobie.... kurde.... aż tak nie umiem liczyć?
moja pewność wątłych zdolności matematycznych została brutalnie zdeptana.
jak już wszyscy poszli.... to sobie siadłam.
przełączyłam swój mózg w tryb myślenia.
wolno szło, ale szło....
uruchomiłam funkcję paluszków.
matematyczne przetwarzanie danych ruszyło....
i jak nic wychodzi mi, że córa kończy lat 14.
wołam D. i jej mówię.
a ta protestuje.
a ta pokrzykuje, że się nie znam.
a ta mi nawet od hipokrytek ... /???? czemóż to/
to dałam jej kartkę papieru- mówię: rozpisz sobie wszystkie lata i policzymy razem.
rozpisała.
liczymy.
przy roku 2006 zaczęła głośniej protestować.
dostała słowotoku.
przerwała ciąg liczenia.
no to ja jej: zaczynamy liczyć od początku!
liczymy....
wyrzuciła zeszyt na podłogę pokrzykując, że się nie znam.
zadzwoniłam do mamy....
mówię jej o moim matematycznym odkryciu.
mama szczerze zadziwiona.
powiedziała, że sobie rozpisze na kartce i sama policzy.
po chwili dzwoni.... przyznaje mi rację.
moja matematyczna drzazga triumfuje :D!
tydzień siedziałam na zwolnieniu lekarskim.
dobrze mi z tym było pomimo kontuzji.
jutro do pracy.
jestem na prochach przeciwbólowych a głowa od rana boli : (
no to ja po całonocnym napierdalaniu łba i bez rozpisywania na kartce w mig obliczyłam, że córa Twa kończy 14. rok życia i rozpoczyna 15.
OdpowiedzUsuńbrawo Ty!
No nie jest tak źle z tą matematyką jednak :)
OdpowiedzUsuńLiczyłem. Wyszło mi to, co Tobie. Ale "Eureka!" krzyczeć nie będę, bo przez chwilę też miałem wątpliwości :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam pięknie :)
oj krzyknij sobie :D!
Usuń