niedziela, 1 listopada 2015

szpital

spędziłam w nim dzisiaj kilka godzin.
:)
w zasadzie powinno być :(... ale jakoś humor mi dopisuje, pomimo bólu

a co się stało?

a się kobiecina schyliła aby otworzyć zamrażarkę... i.... jak mnie coś nie strzeliło w krzyżu!
taki bardzo ostry, krótki, przeszywający ból. i  w tej samej chwili, czułam jakby mi nogi podcięło. nie byłam w stanie ustać.
przez pewien czas nie mogłam się ruszyć.
jakoś po chwili się rozruszałam i z bólem mogłam usiąść. po domu przemieszczałam się w pozycji pochylonej.
stwierdziłam, że trzeba pojechać do szpitala.
tak na wszelki wypadek.
pooglądali, prześwietlili, dali kroplówkę przeciwbólową, receptę i odesłali do domu, uszkodzeń organizmu nie stwierdzając.
receptę pojadę wykupić jutro.
jutro też podejdę do lekarza rodzinnego po zwolnienie lekarskie.
aaaa.... z tydzień sobie posiedzę na L4.

jestem zmęczona.
zmęczona ciągłym napięciem mięśni, zmęczona koniecznością pilnowania każdego ruchu, aby ograniczyć powstawanie bólu.
ale... humor mi dopisuje :)




3 komentarze:

  1. Rzekłbym: miałaś szczęście, że dopadło Cię przy lodówce. Gdyby ból nie pozwalał się ruszać dłużej, jedzenie miałaś pod ręką... :))))
    Szybkiego powrotu do pełnej sprawności życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. :) :) :)

    tabletki do wcinania zakupione, L4 do pracy dostarczone

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczaki to wracaj do formy jak najszybciej na tym L4.

    Bardzo przyjemna nutka, w tle puściłem jak piszę te słowa. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń