...to moje najukochańsze maleństwo
:)
dzisiaj zaczyna 2 klasę gimnazjum.
jest trochę wkurzona beznadziejnym planem lekcji.
... bo plan faktycznie... beznadziejny jest.
ale postanowiłyśmy, że damy radę.
ona ze swoją szkołą a ja ze swoimi studiami.
w podstawówce córa miała taką pewną koleżaneczkę.... była pod jej silnym, negatywnym wpływem...
bardzo mnie to wszystko psychicznie obciążało.
na szczęście znajomość została przez córkę zakończona... ale jeszcze w 1 semestrze 1 klasy gimnazjum córcia "fikała"...
a ja to wszystko bardzo przeżywałam, nerwy miałam nadszarpnięte.
w klatce piersiowej miałam bardzo silne bóle, serce wariowało.
aż z tego wszystkiego dostałam przyśpieszenia i w zeszłym roku poleciałam do kardiologa... porobiłam kompleksowe badania serca. i wyszło, że serducho zdrowe.
córa się w międzyczasie uspokoiła...
i cały czas obserwuję w niej zmiany.
zmiany na lepsze :)
dzięki temu i ja jestem spokojniejsza.
z córą kochamy się jak 2 wariatki :)
niejednokrotnie "walimy" do siebie takie teksty... :) w dosyć specyficznym poczuciu humoru, że "boczni" obserwatorzy mogliby się nieco zadziwić... a może i zbulwersować :)
tak :)
córa staje się co raz bardziej odpowiedzialna.
wszystko, co zauważę - chwalę :)
np. : jeżeli córcia jest gdzieś z koleżankami i wie, że może się rozładować jej telefon... dostaję sms-a z numerem telefonu koleżanki z którą aktualnie przebywa
... albo - ostatnio przychodzę z pracy i co w domu zastaję? całe mieszkanko posprzątane :) kuchnia, łazienka, podłogi pomyte, kurze pościerane
czy się kłócimy? - a jasne że tak!
ale nie potrafimy długo utrzymać stanu wojny.
nawet przed chwilą dostałam opierdziel od młodej, bo powiedziałam, że rano ... to i godzina to za mało, żeby się do szkoły wybrała
córa urodziła się w znaku skorpina :) waleczna bestyjka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz