nie biorę.
nie biorę już ponad miesiąc.
na razie jeszcze siłę mam :)
choć mi się finansowo wali parę spraw i nie wiem, jak przetrwam - jakoś nie beczę.
nie czuję wewnętrznego rozdygotania.
nie czuję niepoukładania i chaosu w głowie.
... tylko w sercu ciągle coś bulgocze.
jak kiedyś bulgotnęło może raz w miesiącu... to teraz napierdziela non stop.
właśnie odebrałam wyniki z badania krwi. prosiłam o sprawdzenie różnych pierwiastków mających wpływ na pracę serca. no i różne inne parametry.... wszystko jak najbardziej ok.
właśnie dostałam sms-a od córy :D
dostała 5 z biologii i 4+ z polskiego :D
To „nie biorę” brzmi groźnie i enigmatycznie. Gdyby było „nie palę” to bym rozumiał, sam przez to przechodziłem. A tak każesz mi domniemywać, niewdzięczna :), bo mnie branie kojarzy się z narkotykami. No może jeszcze z lekami, co też może w pewnych przypadkach mieć fatalne skutki. Jestem jednak optymistą (niepoprawnym) i wybieram tę najbardziej ciekawą wersję. Przestałaś brać antydepresanty...
OdpowiedzUsuńJeśli mam rację to moje gratulacje
Pozdrawiam pięknie
seronil - antydepresant.
OdpowiedzUsuńzrobiłam sobie nim "doładowanie optymizmu". na razie akumulatory mam naładowane i czerpię siłę ze źródeł własnych.
lekarka mi mówiła, że mogę sobie np. co drugi dzień tabletkę brać, ale stwierdziłam, że jak psyche w miarę dobrze działa, nie będę łykała chemii.
kiedy się znowu doły będą robiły (a będą z pewnością) - to znowu na jakiś czas włączę dopalanie.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńcieszę się razem z Tobą i jestem z Ciebie dumna:)))
OdpowiedzUsuńmoja siostra też już 'prawie' nie bierze ale jeszcze bierze bo boi się całkiem odstawić.
p.s.'Amasja w akcji'- to mi się podoba:))) tylko ostatnio coś straciłam pazur...
pazurki też czasem muszą odpocząć :)
Usuńto niech siostra bierze tabletkę np. co drugi dzień. mi tak lekarka powiedziała.
a za jakiś miesiąc można odstawić.
jak wracają złe symptomy - to zawsze trzeba bez chemii powalczyć. a jak się nie da - to na chwilę włączamy dopalacza.
ja z deprechą boksuję się wiele lat.
tak prawdę mówiąc, gdy sobie myślę o moim wieku nastoletnim... wtedy też było nie najlepiej, ale wtedy nikt o tym głośno nie mówił.
Dzięki za odpowiedż.
OdpowiedzUsuń